facebook
Audiobook:
O Janku przyjacielu młodzieży
autor: Maria Kączkowska
odcinek 33: Zadanie życia spełnione


W Waszych intencjach modlimy się codziennie
o godzinie 15:00 w Sanktuarium
M.B.Wspomożycielki Wiernych w Szczyrku
Proszę o modlitwę za moich braci: Staszka, Janka i Krzysia o nawrócenie się do Pana Jezusa całym sercem
Barbara
2019-08-03 13:30:20
W intencji osoby uzależnionej o wyjście z nałogu i nawrócenie
Karolina
2019-07-20 20:39:30
W intencji męża chorego, za rodzinę o przymnożenie wiary, nadziei, miłości,wdzięczności
Krystyna
2019-07-18 19:19:06
Blogi:
Agnieszka Rogala Blog
Agnieszka Rogala
relacje między rodzicami a dziećmi
Jak nie kochać dzieci.
Karol Kliszcz
pomiędzy kościołem, szkołą a oratorium
Bezmyślność nie jest drogą do Boga
Karol Kliszcz Blog
Łukasz Kołomański Blog
Łukasz Kołomański
jak pomóc im uwolnić się od uzależnień
e-uzależnienia
Andrzej Rubik
z komżą i bez komży
Tożsamość
Andrzej Rubik Blog
Maria Fortuna-Sudor Blog
Maria Fortuna-Sudor
na marginesie
Teraz!
Tomasz Łach
okiem katechety
Bóg jest czy nie jest?
Tomasz Łach Blog

Archiwum

Rok 2012 - styczeń
WYCHOWANIE - Z DRUGIEJ STRONY. Czasami warto przełamać wstyd

Marcin

strona: 8



Jako nastolatek wiem, że rozmowa z rodzicami bywa trudna, niezależnie od tematu. A już rozmowa o seksie, relacjach międzyludzkich, miłości, zarówno tej fizycznej, jak i uczuciowej, to już zupełnie może onieśmielić...

Z drugiej jednak strony wiem też, że rozmowa z rodzicami może naprawdę wiele wyjaśnić. Najcięższe w tym wszystkim jest pokonanie własnej „blokady” – wstydu. Ale czy jest się czego wstydzić? To przecież NASI RODZICE. Czy nie są po to, aby nas wspierać? Czy nie są naszym „fundamentem”?

Pamiętam moją rozmowę z rodzicami na ten temat. Była to zarazem pierwsza i ostatnia tego typu rozmowa, ale wiele z niej wyniosłem. Przede wszystkim dowiedziałem się kilku nowych rzeczy, a co ważniejsze zmieniło się moje podejście do wielu spraw. Stałem się na pewno skromniejszy, także dlatego, że przestałem podchodzić do tych tematów, jak niedojrzałe dziecko. Ten temat przestał być czymś, z czego można się pośmiać z kolegami, czymś dziwnym czy obcym. Również wstyd minął.

Przede wszystkim przestałem się wstydzić moich rodziców, stali się dla mnie bliżsi. Nagle zauważyłem, że oni naprawdę chcą mojego dobra. Dlatego też moje zachowanie diametralnie się zmieniło. Od tamtej chwili czuję się dojrzalszy, także dlatego, że mam o wiele lepszy kontakt z rodzicami.
Łamanie tabu dotyczy nie tylko fizycznego kontaktu, ale też silnych uczuć. Rodzice często nie rozumieją młodzieńczej miłości, przyjaźni ani też problemów. Możliwe, że dlatego, że nie rozmawiamy z nimi o tym. Moja pierwsza rozmowa – o seksie – pomogła mi otworzyć się na rodziców i poruszać w rozmowach z nimi także inne tematy. Zacząłem częściej się im zwierzać, opowiadać o problemach w szkole czy w kontaktach z rówieśnikami. Teraz łatwiej mi jest pokonywać trudności, lepiej rozumiem świat, ponieważ rodzice mają większe doświadczenie, a ja mogę z niego korzystać.

Nie zawsze jednak łamanie naturalnego wstydu jest potrzebne i dobre. Człowiek, który nie ma wstydu jest pozbawiony granic moralnych. Wstyd przed znajomymi jest normalny i jak najbardziej pożądany. Niestety jako nastolatki częściej wstydzimy się własnych rodziców niż znajomych rówieśników, choć to rówieśnicy mogą nas o wiele szybciej zranić niż rodzice.

Przełamanie granicy wstydu w kontaktach z rodzicami nie jest łatwe, choć bardzo potrzebne. Wiem, że nie da się przez to przejść, jeśli nie zaangażują się obie strony – zarówno rodzice, jak i dziecko. Kiedy jedna ze stron zaczyna za bardzo naciskać lub też odpuszczać wszystko może stracić sens. Trzeba do tego podchodzić rozsądnie i powoli. Wiem, że rodzice często naciskają na swoje dzieci, gdyż martwią się o ich przyszłość i dobro. Natomiast nastolatki buntują się przeciwko swoim opiekunom, dlatego często dochodzi do wielu sprzeczek i nieporozumień. Ale cierpliwość, szczególnie ze strony rodziców, może zdziałać cuda. Jeśli mogę, to chciałbym zasugerować rodzicom, żeby delikatnie i powoli zdobywali zaufanie swoich dzieci, poznawali je, a już na pewno niczego nie robili na siłę.