facebook
Audiobook:
O Janku przyjacielu młodzieży
autor: Maria Kączkowska
odcinek 33: Zadanie życia spełnione


W Waszych intencjach modlimy się codziennie
o godzinie 15:00 w Sanktuarium
M.B.Wspomożycielki Wiernych w Szczyrku
Za Tomka z W
Piotr
2020-03-29 19:05:04
Proszę o modlitwę w intencji mojego taty - aby szybko wrócił do zdrowia. Jest po ciężkiej operacji i w stanie zagrażającym życiu.
Krzysztof
2020-02-15 22:26:08
Proszę Boga Ojca w imię Pana Jezusa za wstawiennictwem Matki Najświętszej o opiekę od zła, szczęśliwą podróż i błogosławieństwo we wszystkich sprawach dla rodziny Jana.
Jan
2020-01-29 13:28:49
Blogi:
Agnieszka Rogala Blog
Agnieszka Rogala
relacje między rodzicami a dziećmi
Jak nie kochać dzieci.
Karol Kliszcz
pomiędzy kościołem, szkołą a oratorium
Bezmyślność nie jest drogą do Boga
Karol Kliszcz Blog
Łukasz Kołomański Blog
Łukasz Kołomański
jak pomóc im uwolnić się od uzależnień
e-uzależnienia
Andrzej Rubik
z komżą i bez komży
Tożsamość
Andrzej Rubik Blog
Maria Fortuna-Sudor Blog
Maria Fortuna-Sudor
na marginesie
Teraz!
Tomasz Łach
okiem katechety
Bóg jest czy nie jest?
Tomasz Łach Blog

Archiwum

Rok 2008 - luty
CHOWANIE. Taka nasza codzienność...

mama Ania

strona: 21



Uwielbiam niedzielne poranki. Całe szczęście są bardziej leniwe niż sobotnie. I całe szczęście mamy zimę. Dzięki mrocznemu porankowi dzieciaki sądzą, że to jeszcze nie czas na wstawanie. Sama ich zresztą utwierdzam w tym przekonaniu. Na hasło „mama” w okolicach 7.00 wygłaszam regułkę: „Cichutko, synuś, cichutko, śpimy, śpimy, jeszcze jest noc”. Nie do wiary, ale działa! Wrodzony pesymizm i czarnowidztwo każą mi jednak z niepokojem myśleć o czerwcowych wschodach słońca, tuż przed piątą... Póki co mamy jednak luty i możemy nieprzyzwoicie długo wędrować po domu w pidżamach. Do dziesiątej,
a bywa, że i dłużej.
Tymczasem od strony okna dochodzą głosy:
– O.: Paniniek, wstałeś juś?
– S.: Yyyyyy…
O matko, myślę w popłochu, trzeba ratować sytuację, jeden rozrabiaka to zawsze mniej roboty niż dwóch rozrabiaków. – Pssst – nadaję konspiracyjnym szeptem – Olek, cicho, Seweryn jeszcze śpi, nie budź go.
– O.: Paaaninieeek!!!!
Język migowy odpada, Olek stoi tyłem do mnie. Na nic znaczące szepty, muszę chyba dawać znaki dymne. – Cicho Olek! Seweryn śpi, tata śpi, babcia też, obudzisz ich!
– S.: Ooo, Olek! To moja wiertarka!!!
No i po sprawie. Wyplątuję się z pościeli. Czerwony nocnik – mniejsza pupa, niebieski – większa, niebieski szlafrok – wyższy rozbójnik, granatowy – niższy. Byleby tylko nie pomylić kolorów, oczy nie bardzo chcą się otworzyć, więc o pomyłkę łatwo i awantura gotowa. Jeszcze tylko cztery skarpetki i cztery stópki, i... hyc z powrotem pod kołdrę. Gorąco wierzę, że kiedyś zrobią mi śniadanie do łóżka. Na razie gotują ogórkową na klockach duplo. Podają ją w wiklinowych koszyczkach, a rakietki do tenisa służą za sztućce. Jest przepyszna. Po ogórkowej wjeżdża na stół drugie danie i deser. A zaraz po deserze genialny pomysł:
– S.: Mama, kiedy będzie śniadanko?
– A co ma być na śniadanko? – pytam.
– S.: Chleb z miodkiem! Albo nie! Jajecznica! Albo chleb z miodkiem! I herbatka! Z miodkiem i cytryną. Dużo witaminy C.
Zaczynam żałować edukacji o witaminach. Koniec leżenia. Jajecznica. Albo chleb z miodkiem. Co to w końcu miało być..?