facebook
Audiobook:
O Janku przyjacielu młodzieży
autor: Maria Kączkowska
odcinek 33: Zadanie życia spełnione


W Waszych intencjach modlimy się codziennie
o godzinie 15:00 w Sanktuarium
M.B.Wspomożycielki Wiernych w Szczyrku
Za Tomka z W
Piotr
2020-03-29 19:05:04
Proszę o modlitwę w intencji mojego taty - aby szybko wrócił do zdrowia. Jest po ciężkiej operacji i w stanie zagrażającym życiu.
Krzysztof
2020-02-15 22:26:08
Proszę Boga Ojca w imię Pana Jezusa za wstawiennictwem Matki Najświętszej o opiekę od zła, szczęśliwą podróż i błogosławieństwo we wszystkich sprawach dla rodziny Jana.
Jan
2020-01-29 13:28:49
Blogi:
Agnieszka Rogala Blog
Agnieszka Rogala
relacje między rodzicami a dziećmi
Jak nie kochać dzieci.
Karol Kliszcz
pomiędzy kościołem, szkołą a oratorium
Bezmyślność nie jest drogą do Boga
Karol Kliszcz Blog
Łukasz Kołomański Blog
Łukasz Kołomański
jak pomóc im uwolnić się od uzależnień
e-uzależnienia
Andrzej Rubik
z komżą i bez komży
Tożsamość
Andrzej Rubik Blog
Maria Fortuna-Sudor Blog
Maria Fortuna-Sudor
na marginesie
Teraz!
Tomasz Łach
okiem katechety
Bóg jest czy nie jest?
Tomasz Łach Blog

Archiwum

Rok 2008 - luty
RODZINA SALEZJAŃSKA. Sportowa zima

Aldona Adamczyk

strona: 19



Siostry salezjanki z Grabowa postanowiły, chcąc trochę ożywić senne, zimowe dni, zorganizować w szkole Zimową Sztafetę Sportową. Do udziału w niej zaprosiły całe rodziny. Niektórych to na pewno zaskoczyło – siostry, które pasjonują się sportem i organizują tego typu imprezy! Dlatego, szczególnie panowie, zaglądali początkowo na salę gimnastyczną z pewnym onieśmieleniem, nie kazali się jednak długo namawiać.

Pierwszym punktem programu było zapalenie symbolicznego olimpijskiego znicza przez s. Annę Szczęsną, organizatorkę i pomysłodawczynię imprezy. A potem – ruszyliśmy do boju! Dwa zadania na rozgrzewkę: coś dla rąk, coś dla nóg – na refleks, szybkość, spryt, ekspresowe dzielenie na drużyny – męską i żeńską, by dalej w tym komplecie rozgrywać kolejne konkurencje. A było ich sporo – wyścigi, slalomy, rzuty. Poszczególnym konkurencjom towarzyszył gorący doping.

Największą chyba atrakcją, obok meczu koszykówki tatusiów, był mecz piłki siatkowej – siostry nowicjuszki kontra mamusie. Niestety, porażka mam okazała się druzgocąca. Zdaniem jednego z ojców rozgrywka była niesprawiedliwa, gdyż siostry miały skład drużyny zwiększony o jedną osobę: grały z pomocą Bożą...

Zwycięzcy zostali obdarowani pucharami i medalami, a wszyscy przygotowanym przez siostry posiłkiem i – co najważniejsze – dużą dawką dobrego humoru. Ci, którzy przyjęli zaproszenie sióstr i bawili się w ten mroźny dzień, wrócili do domu może zmęczeni, ale bardzo zadowoleni.

Już trenujemy, szykując siły i serca na kolejną tego typu imprezę.