facebook
Audiobook:
O Janku przyjacielu młodzieży
autor: Maria Kączkowska
odcinek 33: Zadanie życia spełnione


W Waszych intencjach modlimy się codziennie
o godzinie 15:00 w Sanktuarium
M.B.Wspomożycielki Wiernych w Szczyrku
Proszę o modlitwę w intencji mojego taty - aby szybko wrócił do zdrowia. Jest po ciężkiej operacji i w stanie zagrażającym życiu.
Krzysztof
2020-02-15 22:26:08
Proszę Boga Ojca w imię Pana Jezusa za wstawiennictwem Matki Najświętszej o opiekę od zła, szczęśliwą podróż i błogosławieństwo we wszystkich sprawach dla rodziny Jana.
Jan
2020-01-29 13:28:49
Proszę o modlitwę o uratowanie małżeństwa Anny i Jacka.
Anna
2020-01-09 16:32:06
Blogi:
Agnieszka Rogala Blog
Agnieszka Rogala
relacje między rodzicami a dziećmi
Jak nie kochać dzieci.
Karol Kliszcz
pomiędzy kościołem, szkołą a oratorium
Bezmyślność nie jest drogą do Boga
Karol Kliszcz Blog
Łukasz Kołomański Blog
Łukasz Kołomański
jak pomóc im uwolnić się od uzależnień
e-uzależnienia
Andrzej Rubik
z komżą i bez komży
Tożsamość
Andrzej Rubik Blog
Maria Fortuna-Sudor Blog
Maria Fortuna-Sudor
na marginesie
Teraz!
Tomasz Łach
okiem katechety
Bóg jest czy nie jest?
Tomasz Łach Blog

Archiwum

Rok 2009 - październik
Z ŻYCIA BŁOGOSŁAWIONYCH ORATORIANÓW

***

strona: 17



Dzienniczek Edy Kaźmierskiego (w oryginalnej pisowni):

7 maja 1936, czwartek
Przez te użerki z matką znowu zacząłem myśleć o ucieczce z domu. W ogóle ciągnie mnie coś w nieznane. Najpierw chciałbym wyruszyć dookoła Polski rowerem. Mam już towarzysza, ale nie mam roweru. Och, gdyby tak Hela lub Kazik wygrali na loterii, to skapłoby mi na rower! Gdyby tak się stało, to 1 lipca wyruszamy w Polskę. Startujemy o 5 rano z ulicy Wronieckiej. Mamy już dalsze plany. Po tej zaprawie, 1 września ruszamy na podbój Europy. Zwiedzamy wszystkie stolice i większe miasta portowe. Ach, to byłoby życie! Ale to wszystko w rękach Państwowego Monopolu Loteryjnego.
Tymczasem moje życie jest psie. 5 maja znowu po drugiej lekcji wagary, a dzisiaj kolejny zatarg z matką. Poszło o wycieczkę ministrantów do Dębiny. Matka raz tak, raz tak. Raz: „Idź, jak chcesz!”, raz: „Lepiej siedź w domu”! Nie wiem, jak długo to wszystko wytrzymam. Czuję, że któregoś dnia wezmę swój dobytek i pójdę, gdzie oczy poniosą. Chyba, że znowu Ksiądz Bosko mnie wstrzyma...