facebook
Audiobook:
O Janku przyjacielu młodzieży
autor: Maria Kączkowska
odcinek 33: Zadanie życia spełnione


W Waszych intencjach modlimy się codziennie
o godzinie 15:00 w Sanktuarium
M.B.Wspomożycielki Wiernych w Szczyrku
Proszę o modlitwę w intencji mojego taty - aby szybko wrócił do zdrowia. Jest po ciężkiej operacji i w stanie zagrażającym życiu.
Krzysztof
2020-02-15 22:26:08
Proszę Boga Ojca w imię Pana Jezusa za wstawiennictwem Matki Najświętszej o opiekę od zła, szczęśliwą podróż i błogosławieństwo we wszystkich sprawach dla rodziny Jana.
Jan
2020-01-29 13:28:49
Proszę o modlitwę o uratowanie małżeństwa Anny i Jacka.
Anna
2020-01-09 16:32:06
Blogi:
Agnieszka Rogala Blog
Agnieszka Rogala
relacje między rodzicami a dziećmi
Jak nie kochać dzieci.
Karol Kliszcz
pomiędzy kościołem, szkołą a oratorium
Bezmyślność nie jest drogą do Boga
Karol Kliszcz Blog
Łukasz Kołomański Blog
Łukasz Kołomański
jak pomóc im uwolnić się od uzależnień
e-uzależnienia
Andrzej Rubik
z komżą i bez komży
Tożsamość
Andrzej Rubik Blog
Maria Fortuna-Sudor Blog
Maria Fortuna-Sudor
na marginesie
Teraz!
Tomasz Łach
okiem katechety
Bóg jest czy nie jest?
Tomasz Łach Blog

Archiwum

Rok 2008 - listopad
MISJE. Wychowanie po rosyjsku

Joanna Stożek

strona: 18



W ciągu jednego dnia stałam się opiekunką Artura (3 lata), Angeliny (4 lata) i Jany (6 lat). Nie miałam zbyt wiele czasu na oswojenie się z tą myślą, nie mówiąc już o doświadczeniu. Na szczęście pełnię tę funkcję tylko od poniedziałku do piątku, co było dla mnie szczególnie zbawienne w pierwszym tygodniu pracy, który był bardzo trudny.

Pod koniec sierpnia wyjechałam do Moskwy jako wolontariuszka Salezjańskiego Wolontariatu Misyjnego „Młodzi Światu” i trafiłam do pracy do domu dziecka prowadzonego przez salezjanów. Powierzono mojej opiece trójkę dzieci, z których każde pochodzi absolutnie z innej planety! Jedyne, co je łączy to fakt, że są dziećmi i trzeba je z miłością wychować. Uczę się tego powoli… Są ze mną 24 godziny na dobę przez pięć dni w tygodniu. W piątek rodziny zabierają je na weekend do domu.
Dlaczego je tu oddają? Głównie ze względów materialnych. Ich rodziny są niepełne, samotne matki nie radzą sobie z pracą i wychowaniem jednocześnie, nie mają nikogo, kto by się zajął dziećmi. Stąd wzięła się pod moją opieką trójka urwisów. Poza tym, od poniedziałku do piątku funkcjonuje u nas przedszkole, do którego przychodzi w ciągu dnia do kilkunastu dzieci. Także część z nich pochodzi z rozbitych, ubogich rodzin. Ci, których na to stać, płacą za przedszkole standardową opłatę, za co między innymi wynagradzana jest druga wychowawczyni, Nastia.

Nie chaciu, nie budu, paciemu ja!?
Pewnego dnia jeden z tutejszych księży stwierdził, że najczęstszymi zdaniami używanymi przez jego wychowanków są: Nie chaciu! (Nie chcę!), Nie budu! (Nie będę!), Paciemu ja? (Dlaczego ja?). Skądś to znam – pomyślałam. Artur: Nie chcę iść spać! Jana: Nie będę jeść owsianki! Angelina: Dlaczego ja mam układać zabawki? Musiało minąć trochę czasu, żeby udało mi się zbudować jakiś autorytet, który zaczął wzbudzać posłuch. Wychowanie to miłość i dobry przykład, do tego trochę wymagań i… powoli, powoli skutkuje. Nie mówię, że teraz dzieciaki zachowują się jak aniołki, ani że ja wszystko robię bezbłędnie, bynajmniej, ale poznajemy siebie nawzajem i zaczynamy się rozumieć.
Dzieci potrafią sprawiać kłopoty, ale bywają też przezabawne. Na przykład ostatnia rozmowa Jany i Angeliny: Angelina: „Czy pastę do zębów można jeść?” Jana: „Nie.” Angelina: „Dlaczego?” Jana: „Bo to nie jest jedzenie. Gdyby to było jedzenie, to byłoby na talerzu!” Szkoda, że takie „kwiatki” tak szybko ulatują z pamięci, bo można by napisać książkę z dowcipami, o czym pewnie wie każdy rodzic, a dla mnie jest to absolutna nowość. Co dzień przybywa mi radości z odkrywania dzieciaków wciąż na nowo.

Najcenniejsza lekcja
Wielką łaską dla mnie jest móc tu być. Choć można to też oczywiście nazwać zesłaniem (jak kto woli), bo wcale nie jest ani łatwo, ani lekko, ani kolorowo, a wręcz przeciwnie. Czasem naprawdę bywa ciężko. Ale to jest czas, w którym chyba najwięcej w życiu się uczę i wcale nie mówię o doprowadzaniu do ładu otoczenia po wybrykach Angeliny. Przeskoczyć siebie, z pokorą przyjąć to, co przynosi dzień, z uśmiechem witać każdego człowieka, choćby miał standardową tutejszą minę „bez kija nie podchodź”, dzielić się swoją radością, nie szukać siebie, być cierpliwą, wszystko robić z miłością, być z Nim w absolutnie każdym momencie i wszystko Mu oddawać. Przede wszystkim tego się uczę i jest to dla mnie najcenniejsze na świecie. Łaską jest móc zrobić w życiu coś dobrego.