facebook
Audiobook:
O Janku przyjacielu młodzieży
autor: Maria Kączkowska
odcinek 33: Zadanie życia spełnione


W Waszych intencjach modlimy się codziennie
o godzinie 15:00 w Sanktuarium
M.B.Wspomożycielki Wiernych w Szczyrku
Za Tomka z W
Piotr
2020-03-29 19:05:04
Proszę o modlitwę w intencji mojego taty - aby szybko wrócił do zdrowia. Jest po ciężkiej operacji i w stanie zagrażającym życiu.
Krzysztof
2020-02-15 22:26:08
Proszę Boga Ojca w imię Pana Jezusa za wstawiennictwem Matki Najświętszej o opiekę od zła, szczęśliwą podróż i błogosławieństwo we wszystkich sprawach dla rodziny Jana.
Jan
2020-01-29 13:28:49
Blogi:
Agnieszka Rogala Blog
Agnieszka Rogala
relacje między rodzicami a dziećmi
Jak nie kochać dzieci.
Karol Kliszcz
pomiędzy kościołem, szkołą a oratorium
Bezmyślność nie jest drogą do Boga
Karol Kliszcz Blog
Łukasz Kołomański Blog
Łukasz Kołomański
jak pomóc im uwolnić się od uzależnień
e-uzależnienia
Andrzej Rubik
z komżą i bez komży
Tożsamość
Andrzej Rubik Blog
Maria Fortuna-Sudor Blog
Maria Fortuna-Sudor
na marginesie
Teraz!
Tomasz Łach
okiem katechety
Bóg jest czy nie jest?
Tomasz Łach Blog

Archiwum

Rok 2008 - listopad
POD ROZWAGĘ. Fałszywe nuty

Robert Tekieli

strona: 14



Kiedy byłem w jednej z warszawskich szkół, po moim wystąpieniu, opisującym toksyczne duchowości ukryte w różnych fenomenach współczesnej kultury, w tym w niektórych odmianach muzyki młodzieżowej, podeszło do mnie parę osób z pytaniami. Jedna dziewczyna ze łzami w oczach pytała: „Ale na pewno nie reggae!?”.

Na czym polega skuteczność kultycznego oddziaływania muzyki? Porusza ona całego człowieka. Mocno oddziałuje na emocje, umie trafiać prosto do serca. Dlatego istnieje całe zjawisko osób zauroczonych różnymi gatunkami muzycznymi ponad miarę rozsądku. Fan, to ktoś, kto do zespołu czy nurtu muzycznego ma stosunek wyznawczy. Jest wyznawcą. Nie wie najczęściej czym lub kim, jest przedmiot jego kultu, ale zwraca się ku niemu, składając w nim swą wiarę.

Dziury w duszy
Najbardziej znanym muzykiem grającym reggae był Bob Marley. Artysta genialny. Można porównać go z Louisem Armstrongiem, Janis Joplin czy Jimie Hendrixem. Jedynie z nimi. Jednak na scenie reggae o wiele większym uznaniem cieszył się Peter Tosh. Nie wiedziałem dlaczego, aż zobaczyłem jeden z jego koncertów. Był absolutnym panem tłumu. Kierował emocjami tysięcy ludzi z łatwością. Wpisywał w ich serca swój przekaz z mocą, jakiej nie ma szkoła. Bo kodował fanom swe przekonania bezpośrednio do podświadomości, gdy świadoma kontrola ich umysłów była zawieszona przez zbiorowe uniesienie. Kiedy koncert się zakończył ów plemienny szaman, ubrany w skórę lamparta, podszedł do kilku w dalszym ciągu monotonnie poruszających się w rytm muzyki kobiet z tak zwanego chórku. Obejmował je dłońmi za głowy i „wyłączał”. Natychmiast wychodziły z transu i padały na scenę wyczerpane. Nie będę bliżej wyjaśniał tego mechanizmu, powiem tyle: to nie był koncert, to była szamańska „msza”. Pod pozorem zwykłego wydarzenia kultury, jakim jest koncert muzyczny, mieliśmy do czynienia z wydarzeniem religijnym.
Ideologia i religia Rasta oparta jest na kulcie Jah. Ów Jah (wymawia się Dża, a oznacza: Bóg) jest duchem, który objawił się w żyjącym w XX wieku etiopskiemu cesarzowi Ras Tafari Makkonenie, znanemu jako Haile Sellasie I. Dredy, marihuana, Babilon, to słowa klucze dla ludzi zafascynowanych rastafarianizmem. Religia Jah jest konkurencyjna wobec chrześcijaństwa. Wyznawanie jej oznacza faktyczne odejście od Kościoła. Dla chrześcijan kult osób jest przekroczeniem pierwszego przykazania. Czyli bałwochwalstwem. Wielu ludzi jest zszokowanych, gdy dowiaduje się, że muzyka bywa nośnikiem toksycznych duchowości. Ale na rzeczywistość demoniczną otworzyć może uczestniczenie w koncertach, prywatkach, dyskotekach z muzyką satanistyczną, wrogą chrześcijaństwu, o treściach przeciwko Panu Bogu lub wzywającą do kultu osób. Wiele grup grających reggae wzywa do kultu osoby, muzycy tych zespołów wierzą, iż cesarz Hajle Sellasie jest prawdziwym mesjaszem. Podobne przekonania głoszone są w przypadku gatunków o nazwach rocksteady, dub, ragga, ska i dancehall.

Dziury w mózgu
Inny mechanizm duchowego zarażania młodych ludzi opiszę na przykładzie muzyki techno. Badania socjologów i psychologów wykazują jednoznacznie, że uczestniczenie w imprezach z muzyką techno kaleczy duchowo. Psycholog zapytana przeze mnie jak mogłaby w skrócie określić szkodliwość tej muzyki powiedziała: „dziury w mózgu”.
Muzyka techno wyrosła na doświadczeniach twórców adresujących swe dokonania głównie do ludzkiej podświadomości. Czerpiących inspirację ze wschodniej muzyki medytacyjnej i egzotycznej muzyki ceremonialnej, poszukujących psychoaktywnych rytmów oraz dźwięków w prymitywnym szamanizmie i w mistycznych nurtach religijnych. Impreza techno jest rodzajem nadstymulacji. To uderzenie w organizm człowieka dźwiękiem i światłem z wielką siłą. Charakterystyczne są w jej trakcie zabiegi psychoaktywne, takie jak zapętlona muzyka, impulsy dźwiękowe i wizualne zbliżone do rytmu układu nerwowego człowieka, celowe zaburzanie pracy serca w sposób zbliżony do zaburzeń związanych ze stanami epileptycznymi i hiperwentylacja. Wszystko to wywołuje u tańczących transowe stany odmiennej świadomości. I niekonieczne są do tego narkotyki, choć często są na technoimprezach używane.
Zbiorowe osiąganie w czasie technoparty odmiennych stanów świadomości, stanów transowych za pomocą nowoczesnych środków technicznych, rodzi skutki o wiele silniejsze niż szamańskie techniki transowe. Wyprowadza organizm na skraj fizjologii, co u osób poddanych techno nadstymulacji powoduje spustoszenie somatyczne i psychiczne, uzależnienia oraz powoduje rozbicie naturalnej bariery chroniącej człowieka przed rzeczywistością nadzmysłową. Systematyczna technostymulacja może w konsekwencji prowadzić do dysfunkcji centralnego układu nerwowego. Informują o tym lekarze psychiatrzy i psychoterapeuci, do których trafia, również w Polsce, coraz więcej osób z zaburzeniami neurologicznymi trudno poddającymi się terapii. Nadstymulacja, której podlega uczestnik imprezy techno, może trwale uszkodzić jego układ nerwowy. Częstą reakcją, zwłaszcza u nowicjuszy, są zawroty głowy, duszności, zaburzenia równowagi, częstoskurcz, kołatanie serca, nudności, wymioty, zdarza im się też nieświadomie oddać mocz lub kał. Z subkulturą techno związane jest również propagowanie ideologii magicznej, okultystycznej i satanistycznej. Ta wstrząsowa, traumatyczna inicjacja, czyli otwieranie na świat duchowy, prowadzi tańczących, jak sami piszą propagatorzy techno „do krainy zamieszkiwanej przez anioły i demony”. Z subkulturą techno, poprzez imprezy taneczne i parady (największą jest berlińska Love Parade), miało kontakt setki tysięcy młodych ludzi na całym świecie.

Relaks
Przegląd ważniejszych form inicjacyjnych związanych z muzyką zakończę historią z kosmetykami i relaksem w tle. W trakcie audycji „Encyklopedia New Age dla chrześcijan” jedna ze słuchaczek opisała następujące zdarzenie. Odwiedziła ekskluzywną „farmę piękności”, spa, znanej marki. Po różnorodnych zabiegach, których podmiotem było jej ciało. Pani, która ją obsługiwała włączyła muzykę relaksacyjną, coś zrobiła i wyszła. Słuchaczka w chwilę później miała serię bardzo mocnych i żywych obrazów. Jest pewna, że nie spała, bowiem marzenia senne nie następują po sobie z taką szybkością i nie są tak radykalnie od siebie oddzielone i różne. Nie potrafiła wyjść z tego dziwnego stanu umysłu, mimo, że chciała. Dopiero po powrocie kobiety z obsługi, po serii gestów i słów, moja słuchaczka powróciła no normalnego stanu władzy nad własnym umysłem i ciałem. Zaniepokojona zaczęła wypytywać pracownicę spa i usłyszała, że muzyka relaksacyjna, która tak na nią oddziałała, została napisana specjalnie dla sieci tych salonów. Co oznacza, że instytucja ta w sposób świadomy wprowadza swych klientów w odmienne stany świadomości, nie poinformowawszy ich o tym wcześniej. Stosowanie zabiegów transowych bez wiedzy osób poddawanych takiej drastycznej ingerencji, może mocno skaleczyć sferę ducha, ale także psychikę i emocje. Sądzę, że powinno być ścigane sądownie.