facebook
Audiobook:
O Janku przyjacielu młodzieży
autor: Maria Kączkowska
odcinek 33: Zadanie życia spełnione


W Waszych intencjach modlimy się codziennie
o godzinie 15:00 w Sanktuarium
M.B.Wspomożycielki Wiernych w Szczyrku
Proszę o modlitwę o uratowanie małżeństwa Anny i Jacka.
Anna
2020-01-09 16:32:06
O zdrowie dla Bogumiły.
Piotr
2020-01-02 17:34:59
O nawrócenie dla Karola
P.
2020-01-02 12:41:13
Blogi:
Agnieszka Rogala Blog
Agnieszka Rogala
relacje między rodzicami a dziećmi
Jak nie kochać dzieci.
Karol Kliszcz
pomiędzy kościołem, szkołą a oratorium
Bezmyślność nie jest drogą do Boga
Karol Kliszcz Blog
Łukasz Kołomański Blog
Łukasz Kołomański
jak pomóc im uwolnić się od uzależnień
e-uzależnienia
Andrzej Rubik
z komżą i bez komży
Tożsamość
Andrzej Rubik Blog
Maria Fortuna-Sudor Blog
Maria Fortuna-Sudor
na marginesie
Teraz!
Tomasz Łach
okiem katechety
Bóg jest czy nie jest?
Tomasz Łach Blog

Archiwum

Rok 2012 - kwiecień
MISJE. Siostra ze Wschodu

Bernadetta Jamróz

strona: 18



Kościół katolicki w Gruzji nie jest zarejestrowany jako związek wyznaniowy. Pomimo licznych starań Stolicy Apostolskiej władze Gruzji nie chcą podpisać umowy z Watykanem. W Tbilisi rezyduje jednak nuncjusz apostolski, jest katedra i instytut katolicki, do którego uczęszczają katolicy i prawosławni.


Liczbę katolików w Gruzji ocenia się na ponad 50 tysięcy. Katolicy mogą swobodnie wyznawać swoją wiarę, ale Kościół nie jest właścicielem budynków sakralnych, a plebanie są uważane za własność prywatną księży. Dominuje Gruziński Kościół Prawosławny, popierany przez władze państwowe.

W 2008 r., Rada Młodzieży Katolickiej w Gruzji napisała list do Benedykta XVI: „Chcemy powiedzieć Ci o naszych trudnościach z Kościołem prawosławnym, który chcemy uważać za Kościół siostrzany, ale który w rzeczywistości robi wszystko, by nas uśmiercić”. Młodzi Gruzini opisali w nim historie młodych katolików, którzy zawierając związek małżeński z osobą z kościoła prawosławnego, byli zmuszani do przyjęcia na nowo chrztu, a ci którzy przechodzili na katolicyzm, byli ekskomunikowani. Opisali także przypadki dyskryminacji w szkole i w pracy.
Gruzja to teren Azji Mniejszej, inna kultura, inna mentalność. Ludzie są niesamowicie gościnni. „Jak Gruzin przyjmuje gościa do domu, to wystawia na stół wszystko, co ma najlepszego. Szczypior, kiełbasę, jajka. Nawet jeśli potem przymiera głodem” – mówi siostra Elżbieta Szulik, salezjanka, która pracowała na misjach w Gruzji na Ukrainie i na Białorusi.

Inna sytuacja jest na Białorusi. Po 1989 r. widać tam odnowę Kościoła, odbudowują się
struktury na szczeblu parafialnym, a także diecezjalnym. Według Katolickiej Agencji Informacyjnej do Kościoła katolickiego na Białorusi należy 1,2 mln wiernych i jest zarejestrowanych 400 parafii. Choć w Mińsku starsi często wspominają, że kiedy kościoły i cerkwie były pozamykane, ludzie z daleka przyjeżdżali, żeby się modlić. A teraz kościoły częściowo pooddawano i buduje się nowe, a u ludzi, zwłaszcza młodych, nie widać już tej gorliwości, co kiedyś.
Siostra Elżbieta podczas katechezy w Mińsku zadała kiedyś pracę domową, aby młodzi znaleźli informacje o męczennikach z drugiej wojny światowej i tych z powojennych lat, którzy na Białorusi oddawali życie za wiarę. Chciała im pokazać, że w takich niedawnych czasach ludzie świeccy, kapłani, siostry zakonne oddawali życie za wiarę, w obronie parafii. Okazało się, że młodzi nigdy nie słyszeli o takich męczennikach. Nie wiedzieli nawet, że można oddać życie za wiarę. Fenomenem było jednak to, że katecheza nie była obowiązkowa, a młodzież regularnie przychodziła.

Siostra Elżbieta w Mińsku prowadziła także katechezy przedmałżeńskie. Młodzi ludzie niechętnie się tam jednak pobierają. Dopiero po kilku latach wspólnego mieszkania decydują się na małżeństwo. Jest bardzo dużo małżeństw mieszanych – takich, w których jedna osoba jest wyznania prawosławnego, a druga katolickiego. Poprzez katechezy oboje pogłębiali swoją wiarę. Siostra Elżbieta proponowała im także uczestnictwo w organizowanych przy parafii spotkaniach dla młodych małżeństw, aby umożliwić im kontynuację poznawania Kościoła i szukania w nim miejsca dla siebie.

Na Białorusi głównym problemem jest polityka władz, które uznały, że jest już wystarczająco lokalnych powołań i nie potrzeba księży z innych krajów. Wobec tego nie przyznają już nowych wiz dla osób duchownych, a tych co są, chętnie by wyrzucili z kraju. Parafie jednak w dalszym ciągu cierpią na brak kapłanów.

Siostra Elżbieta pracowała także na Ukrainie, w Odessie. „Od razu miałam uczyć katechezy, więc trzeba było sobie przypomnieć język, niechętnie przyswajany w szkole podstawowej – opowiada. – Przed zaśnięciem słuchałam więc Katechizmu Kościoła katolickiego, prawd wiary po rosyjsku, żeby przygotować się do prowadzenia katechezy”. Kiedy przyjechała do Odessy był rok 1993. Wtedy były tam tylko trzy parafie katolickie. Ludzie w niedziele dojeżdżali na msze z dalekich miejscowości, nawet dwie godziny autobusem. Katecheza odbywała się zaraz po mszy. Na początku, korzystając z życzliwości jednej z parafianek, prowadzona była w prywatnym mieszkaniu. Klasztorem dla sióstr było małe mieszkanie w bloku.

„Ludzie na wschodzie są bardzo życzliwi, od początku byli bardzo ciekawi kim jesteśmy – wspomina siostra Elżbieta. – Kiedyś w zimowy, wietrzny dzień zaczepiła mnie starsza kobieta i zapytała, jak zawiązałam tę chustkę na mojej głowie, bo tak dobrze przylega do twarzy, że na pewno dobrze chroni od wiatru”. Salezjanki były pierwszymi siostrami habitowymi w Odessie, działającymi aktywnie poza murami klasztoru, więc nic dziwnego, że wzbudzały zainteresowanie.