facebook
Audiobook:
O Janku przyjacielu młodzieży
autor: Maria Kączkowska
odcinek 33: Zadanie życia spełnione


W Waszych intencjach modlimy się codziennie
o godzinie 15:00 w Sanktuarium
M.B.Wspomożycielki Wiernych w Szczyrku
Za Tomka z W
Piotr
2020-03-29 19:05:04
Proszę o modlitwę w intencji mojego taty - aby szybko wrócił do zdrowia. Jest po ciężkiej operacji i w stanie zagrażającym życiu.
Krzysztof
2020-02-15 22:26:08
Proszę Boga Ojca w imię Pana Jezusa za wstawiennictwem Matki Najświętszej o opiekę od zła, szczęśliwą podróż i błogosławieństwo we wszystkich sprawach dla rodziny Jana.
Jan
2020-01-29 13:28:49
Blogi:
Agnieszka Rogala Blog
Agnieszka Rogala
relacje między rodzicami a dziećmi
Jak nie kochać dzieci.
Karol Kliszcz
pomiędzy kościołem, szkołą a oratorium
Bezmyślność nie jest drogą do Boga
Karol Kliszcz Blog
Łukasz Kołomański Blog
Łukasz Kołomański
jak pomóc im uwolnić się od uzależnień
e-uzależnienia
Andrzej Rubik
z komżą i bez komży
Tożsamość
Andrzej Rubik Blog
Maria Fortuna-Sudor Blog
Maria Fortuna-Sudor
na marginesie
Teraz!
Tomasz Łach
okiem katechety
Bóg jest czy nie jest?
Tomasz Łach Blog

Archiwum

Rok 2012 - kwiecień
SŁÓWKO O KSIĘDZU BOSKO. Subtelna wrażliwość

ks. Marek T. Chmielewski SDB

strona: 11



Ksiądz Bosko, choć był otwarty na znaki czasów i fascynował go np. postęp techniczny, daleki był od naiwnej wiary w to, że wszystkie wytwory współczesnej mu kultury są dobre.

Przed laty głosiłem rekolekcje dla dzieci. Aby rozbudzić zainteresowanie słuchaczy prawdami wiary, posługiwałem się opowiadaniami Bruna Ferrero. Swoje opowieści uatrakcyjniałem różnymi rekwizytami, np. lalkami, które grały role bohaterów przywoływanych w opowiadaniach. Ich pojawianie się w kościele było zwykle odpowiednio wyreżyserowane. Niektóre „przychodziły” w kieszeniach dzieci lub nauczycieli. Były też takie, które wyciągałem z „zaczarowanego” kapelusza. Pewnego razu ten kapelusz nie spodobał się jakiemuś ojcu. Po nauce zwrócił mi uwagę, że w jego odczuciu to, co proponuję zbyt mocno wiąże się z magią. Przyznam, że wtedy nie bardzo rozumiałem, o co chodzi. Dzisiaj, kiedy przychodzi mi spotykać się z dziećmi, niczego nie wyciągam z kapelusza. To, co dokonało się w Polsce w ostatnich latach choćby wokół uświadamiania zagrożeń związanych z okultyzmem, każe być ostrożnym nawet w proponowaniu pozornie niewinnych zabaw, bajek, portali, zajęć pozalekcyjnych, filmów i książek. Trzeba coraz więcej subtelnej wrażliwości, aby krytycznie patrzeć na otaczającą nas kulturę.

Ksiądz Bosko miał w sobie taką wrażliwość. Jego rozumowanie było proste. Ład społeczny można zbudować tylko tam, gdzie jest moralność. Ta zaś rozwija się tam, gdzie jest prawdziwa religia. Jedyną zaś prawdziwą religią – uważał ksiądz Bosko ukształtowany w duchu obowiązującej wtedy doktryny, która nie widziała zbawienia poza Kościołem katolickim – jest katolicyzm. Tym samym, jeśli katolicyzm jest atakowany, jeśli podważane są prawdy wiary, jeśli podkopywane są fundamenty religii, zagrożony jest ład społeczny. A do tego nie można przecież dopuścić.
Dlatego ksiądz Bosko tropił i opierał się wszelkim próbom osłabiania pozycji religii w swoim środowisku. Choć był otwarty na znaki czasów i fascynował go np. postęp techniczny, to daleki był od naiwnej wiary w to, że wszystkie wytwory współczesnej mu kultury, także te najbardziej modne, na czasie, dozwolone i poprawne politycznie są dobre. Dlatego niejeden raz w koszu Oratorium znalazły się podejrzane gazety, broszury i książki, które można było kupić w mieście. Martwiła go też droga, jaką chłopcy z Oratorium przemierzali do profesora łaciny lub na naukę zawodu. Musieli minąć miasto z tym wszystkim, co okrzyczane, modne, pociągające, niezabronione a przecież groźne. Gdy tylko pozwoliły na to okoliczności, pozbył się tej niepotrzebnej konfrontacji i otworzył własną szkołę i warsztaty.

Ksiądz Bosko dzielił się swą wrażliwością na niebezpieczeństwa współczesnej mu kultury z całym społeczeństwem. Pisał i publikował rożne teksty. Podręczniki, żywoty świętych, sztuki teatralne. Choć używał prostego języka i stylu, bardzo dbał, aby nie dać się uwodzić modom, potrzebom rynku, głosowi poprawności politycznej. To była nieraz bardzo subtelna granica. Jak wtedy, gdy Carlo Tomatis (malarz, przyjaciel księdza Bosko, pomocnik w Oratorium w latach 1849-1861) spotkał go, gdy spieszył do drukarni, aby oddać zecerom Historię Włoch, swą najnowszą książkę dla młodzieży. Tomatis koniecznie chciał wiedzieć, jak ksiądz Bosko poradził sobie z przekazaniem młodym pewnych trudnych informacji. Przecież historia Włoch, szczególnie wydarzenia aktualne, takie jak powstanie nowożytnych Włoch kosztem upadku Państwa Kościelnego i prześladowania Kościoła, pełna była kontrowersji. Dlatego zapytał: „Jak ksiądz pokazał w swej książce osoby kontrowersyjne, które uważane są dziś za bohaterów narodowych, a przecież zupełnie niedawno uczyniły tyle zła Kościołowi?”. Ksiądz Bosko nie czekał długo z odpowiedzią: „Gdzie mogę, tam ukazuję uczynione przez nich dobro. Tam, gdzie powinienem wspomnieć zło, którego się dopuścili, po prostu milczę”. Tomatis oburzył się: „A prawda księże Bosko? Co z prawdą?”. Ksiądz Bosko odrzekł natychmiast: „Ja nie piszę dla mędrców i dla intelektualistów. Ja piszę dla prostego ludu i dla młodzieży!”