facebook
Audiobook:
O Janku przyjacielu młodzieży
autor: Maria Kączkowska
odcinek 33: Zadanie życia spełnione


W Waszych intencjach modlimy się codziennie
o godzinie 15:00 w Sanktuarium
M.B.Wspomożycielki Wiernych w Szczyrku
Proszę o modlitwę o uratowanie małżeństwa Anny i Jacka.
Anna
2020-01-09 16:32:06
O zdrowie dla Bogumiły.
Piotr
2020-01-02 17:34:59
O nawrócenie dla Karola
P.
2020-01-02 12:41:13
Blogi:
Agnieszka Rogala Blog
Agnieszka Rogala
relacje między rodzicami a dziećmi
Jak nie kochać dzieci.
Karol Kliszcz
pomiędzy kościołem, szkołą a oratorium
Bezmyślność nie jest drogą do Boga
Karol Kliszcz Blog
Łukasz Kołomański Blog
Łukasz Kołomański
jak pomóc im uwolnić się od uzależnień
e-uzależnienia
Andrzej Rubik
z komżą i bez komży
Tożsamość
Andrzej Rubik Blog
Maria Fortuna-Sudor Blog
Maria Fortuna-Sudor
na marginesie
Teraz!
Tomasz Łach
okiem katechety
Bóg jest czy nie jest?
Tomasz Łach Blog

Archiwum

Rok 2012 - lipiec/sierpień
GDZIEŚ BLISKO. Głos wołającego na puszczy

Małgorzata Tadrzak-Mazurek

strona: 10



Artykuł 43 Konstytucji Towarzystwa św. Franciszka Salezego stanowi: „Pracujemy w dziedzinie przekazu społecznego. Jest to szczególne pole działania, które należy do priorytetowych zadań apostolskich posłannictwa salezjańskiego. Nasz założyciel wyczuwał doniosłość tej szkoły dla mas, która tworzy kulturę i upowszechnia wzorce życia i zaangażował się w oryginalne przedsięwzięcia apostolskie, aby bronić i podtrzymywać wiarę ludu. Za jego przykładem uznajemy za dary Boże wielkie możliwości, jakie przekaz społeczny stwarza dla wychowania i ewangelizacji”.

Ileż to jednak razy bywa, że przepis sobie a życie sobie... Bo przecież tyle ważniejszych spraw wokół, tyle potrzebującej młodzieży, więc kto by się tu pakował za komputer, kamerę, żeby tworzyć coś, co być może nie ma aż tak namacalnego wpływu na wychowanie młodzieży...

Lądzkie Art 43

A jednak młodzi salezjanie z Krakowa, tak wzięli sobie do serca ten zapis, że w 2007 r. grupa kleryków na czele z kl. Romanem Sikoniem, powołała do życia Salezjańską Grupę Medialną Art 43. Przyłączył się do nich także kl. Cezary Naścior. „Ksiądz Bosko stawiał na triadę: młodzież, misje, media – nie wolno nam więc pozwolić, żeby jedna z podstaw tego salezjańskiego trójnogu chwiała się, bo wtedy runie wszystko” – tłumaczy.
Czy wszyscy to jednak rozumieją? Czy rozumieją to wszyscy salezjanie? O ile praca z młodzieżą i misje są traktowane poważnie, o tyle media bywa, że zostają spychane w świecie salezjańskim na margines. Traktowane odrobinę po macoszemu... Może jednak jest szansa, że zacznie się to zmieniać? I nie tylko dlatego, że Dom Generalny przypomina o ważności pracy na polu środków społecznego przekazu, ale także dlatego, że ta oddolna inicjatywa – Art 43 – rozwija się modelowo. Można by rzec pączkuje...
Wraz z reformą seminariów Towarzystwa Salezjańskiego cały kurs kl. Cezarego został przeniesiony na drugi rok filozofii do Lądu nad Wartą. Razem z nim do Lądu zawitał także Art 43. Są więc już dwie niezależne salezjańskie grupy medialne. Ta w Lądzie ma trzy sekcje: internetową, która zajmuje się m.in. administrowaniem strony internetowej seminarium i grupą facebookową; prasową, która dwa razy w roku wydaje w nakładzie 300 egzemplarzy Biuletyn Wyższego Seminarium Duchownego Towarzystwa Salezjańskiego w Lądzie „Lenda”; a także multimedialną, która tworzy słuchowiska, filmiki, reportaże o tematyce ewangelizacyjnej, powołaniowej i kronikarskiej i zamieszcza je na stronie seminaryjnej, a także na YouTube.
Art 43 tworzy w Lądzie 13 kleryków. A inni chętnie włączają się w pomoc, jeśli są tylko o to poproszeni. „To, co robimy jest ważne także dla naszej formacji – mówi kl. Michał Kupiński. – Uczy nas również, jak być obecnymi w mediach, wykorzystywać je w pracy duszpasterskiej”. „Ale przede wszystkim – dodaje kl. Cezary – chcemy wyjść ze swoim przekazem, z przesłaniem księdza Bosko, poza własne grono, a nawet dalej. Poza świat salezjański. Poza własne kręgi. Robić coś dla Kościoła powszechnego. Tak jak ksiądz Bosko, który przedstawiał się papieżowi jako redaktor naczelny „Czytanek Katolickich”, czyli wskazał na to, co robił dla całego Kościoła, a nie tylko dla świata salezjańskiego”.
Na pewno za pierwsze ich sukcesy w wychodzeniu poza własne kręgi można uznać fakt, że ich artykuł przedrukowała jedna z lokalnych gazet, a Radio Maryja wyemitowało ich słuchowisko o świętości na przykładzie św. Dominika Savio. Sukcesem jest także powstanie Young Art 43, czyli młodzieżowego odłamu grupy medialnej, który działa w lądzkim oratorium i która już ma za sobą gotowe reportaże i jest w trakcie realizacji kolejnego pt. Kościół naszym domem.
Ale niewątpliwie największym ich sukcesem zdecydowanie jest chęć bycia wiernym przesłaniu księdza Bosko i poważne podejście do własnej salezjańskiej tożsamości, której media są integralną częścią. A zapał i entuzjazm, z jakim ci młodzi ludzie podchodzą do swojej pracy – znajdując na nią czas między nauką w seminarium, własną formacją i czasem na rekreację – a także dalekosiężne plany, które z odwagą snują, pozwalają mieć nadzieję, że nie jest to tylko chwilowy młodzieńczy zryw, który minie wraz z czasem i piętrzącymi się przeciwnościami.

Czaplińskie „Ave”

Istotność własnych mediów rozumieją także w Czaplinku, gdzie w salezjańskiej parafii ukazuje się miesięcznik „Ave”. Ks. proboszcz Mirosław Kurkiewicz mówi wprost: „Miasto wydaje swoją gazetę i przedstawia swój punkt widzenia, więc my chcemy mieć swoją i pisać o naszych sprawach z naszego punku widzenia”.
Pomysłodawcą „Ave” był w 2000 r. ówczesny proboszcz ks. Jan Hübner, ale zespół redakcyjny tworzą, obok kolejnych proboszczów, także osoby świeckie. Dziś są to: Halina Kramarczyk (z najdłuższym stażem), Alicja Nałęcz i Zita Giwojno. Pierwszy numer ukazał się w styczniu 2001 r. Od tego czasu zespół spotyka się dwa razy w miesiącu, żeby zaproponować wiodący temat, podzielić się pracą, ustalić wszelkie szczegóły dotyczące bieżącego numeru. Każda z pań ma swoją specjalizację. Halina Kramarczyk zaczynała 11 lat temu od publikowania prostych wierszyków o tematyce religijnej, które zapamiętała z dzieciństwa. Kiedy repertuar wyczerpał się zaczęła pisać i publikować własne wiersze. I tak jest do dziś. Alicja Nałęcz specjalizuje się w felietonach, a współpraca Zity Giwojno z miesięcznikiem parafialnym zaczęła się od druku wspomnień z pielgrzymki do Ziemi Świętej. Później był Watykan i inne perygrynacje i tak współpraca trwa do dziś. Ks. Mirosław porusza w swych artykułach głównie tematykę duszpasterską.
W „Ave” publikują także inni księża z parafii i siostry salezjanki. Dominuje tematyka związana z parafią, salezjańska, ale także z Kościołem powszechnym. Treści są nie tylko informacyjne, ale także formacyjne. Czy taka gazeta jest potrzebna? „Ludzie na nią czekają. Rozchodzi się cały nakład. 450 egzemplarzy” – opowiada Alicja Nałęcz. A Halina Kramarczyk dodaje: „Odzew mamy bardzo dobry. Ludzie są spragnieni treści religijnych. Są spragnieni prawdy, a nie wszystkie gazety im to zapewniają. U nas nie ma problemu z tym, że ludzie nie chcą czytać. Jest problem z tym, że nie mają pieniędzy, żeby móc sobie kupić gazetę.”
Rzeczywiście problemem nie tylko tej gazety katolickiej, ale wielu innych mediów katolickich są finanse. Także do miesięcznika „Ave” parafia musi dokładać. Gazeta nie jest sprzedawana, utrzymuje się z ofiar, które są niewystarczające. Ale, jak podkreśla ks. proboszcz, o wiele ważniejsze jest dotarcie do wszystkich z Dobrą Nowiną, niż bezustanne troszczenie się, skąd wziąć na to pieniądze. Dlatego niedawno została zmieniona szata graficzna, a okładka drukowana jest na papierze kredowym. Bo, jeśli Pan Bóg będzie chciał, to pieniądze znajdą się. Trzeba tylko wierzyć.

•••

A i w Czaplinku, i w Lądzie wierzą. Wierzą w to, że znaczenie własnego głosu w świecie środków społecznego przekazu jest o wiele ważniejsze niż lęk przed utratą płynności finansowej, śmiesznością czy święty spokój. Że nie wolno oddać żadnego, nawet najmniejszego przyczółka, że trzeba bronić każdego nawet najmniejszego i najcichszego głosu własnych mediów. Szczególnie teraz, kiedy toczy się prawdziwa wojna o rząd dusz. Wojna, w której Zachód już poległ, a Polska ma jeszcze szansę (trzeba ufać, że realną) wyjść z niej obronną ręką. Bo jeśli nie media katolickie, to kto będzie bronił wartości, w których zostaliśmy wychowani, życia, rodziny? Kto będzie mówił naszym głosem, jeśli my zamilkniemy? Nie ma więc niepotrzebnej gazety katolickiej, za małej, nie ma niepotrzebnej strony internetowej o duchowości, nie ma niepotrzebnej audycji radiowej czy telewizyjnej bliskiej wartościom katolickim. Wszystkie są na wagę złota. Nawet jeśli są „tylko” głosem wołającego na puszczy w tym zalewie wielkich, przytłaczających, często wrogich nam mediów, głoszących absolutnie skrajne nam poglądy pozbawione jakichkolwiek wartości. Nie czas więc na „święty spokój”.
Wydaje się jednak, że coraz więcej osób zaczyna dziś rozumieć to, co doskonale pojął kiedyś św. Jan Bosko, tworząc „Il Bollettino Salesiano”, a także wydając dziesiątki innych pozycji, a w Polsce św. Maksymilian Kolbe, który absolutnie bez grosza przy duszy stworzył przed wojną prawdziwe imperium medialne, wydając milion egzemplarzy „Rycerza Niepokalanej” miesięcznie i szykując się do otwarcia rozgłośni radiowej.