facebook
Audiobook:
O Janku przyjacielu młodzieży
autor: Maria Kączkowska
odcinek 33: Zadanie życia spełnione


W Waszych intencjach modlimy się codziennie
o godzinie 15:00 w Sanktuarium
M.B.Wspomożycielki Wiernych w Szczyrku
Za Tomka z W
Piotr
2020-03-29 19:05:04
Proszę o modlitwę w intencji mojego taty - aby szybko wrócił do zdrowia. Jest po ciężkiej operacji i w stanie zagrażającym życiu.
Krzysztof
2020-02-15 22:26:08
Proszę Boga Ojca w imię Pana Jezusa za wstawiennictwem Matki Najświętszej o opiekę od zła, szczęśliwą podróż i błogosławieństwo we wszystkich sprawach dla rodziny Jana.
Jan
2020-01-29 13:28:49
Blogi:
Agnieszka Rogala Blog
Agnieszka Rogala
relacje między rodzicami a dziećmi
Jak nie kochać dzieci.
Karol Kliszcz
pomiędzy kościołem, szkołą a oratorium
Bezmyślność nie jest drogą do Boga
Karol Kliszcz Blog
Łukasz Kołomański Blog
Łukasz Kołomański
jak pomóc im uwolnić się od uzależnień
e-uzależnienia
Andrzej Rubik
z komżą i bez komży
Tożsamość
Andrzej Rubik Blog
Maria Fortuna-Sudor Blog
Maria Fortuna-Sudor
na marginesie
Strach
Tomasz Łach
okiem katechety
Bóg jest czy nie jest?
Tomasz Łach Blog

Archiwum

Rok 2008 - wrzesień
CHOWANIE. Nie niesie mnie – sam idę

Romuald Witczak

strona: 21



Pozostając lata całe pod osłoną dorosłych, dziecko właściwie ma małe szanse na przeprowadzenie swojej woli. Owszem, może wrzeszczeć i rzucać się na ziemię, gdy mu nie chcemy czegoś kupić albo zakazujemy popełnić coś głupiego. Doświadczony rodzic czy wychowawca wie, że trzeba odwrócić uwagę dziecka od obiektu jego zauroczenia, najlepiej skutecznie zająć czym innym, bo najgorsze jest budowanie barykady do walki „kto kogo”. Odmawiając według zasady „nie, bo nie”, zrywamy kontakt lub w najlepszym razie go pomniejszamy.

Ale wróćmy do woli. Słyszymy często dorosłych, którzy w rzeczywistości są „dziećmi”, bo powiadają, że słodycze im szkodzą, ale je jedzą, że na wszystkich swoich kartach kredytowych mają debet, ale biorą następny, że ze złodziejem nie będą wchodzić w żaden układ, ale przystają na jego nową, „atrakcyjną” propozycję. Nie wspominam tu o narkotykach, bo to uzależnienie poważne, świadczące o głębokiej chorobie woli i zmianie hierarchii wartości. Chodzi mi o niepoważne traktowanie swojego życia, gdy stawiane sobie cele nie są brane serio. Dni płyną jeden za drugim i zawsze jest jakaś wymówka, żeby zamiar odłożyć.

O motywach budujących wolę rozpisywali się kiedyś psycholodzy. To wielce skomplikowany proces. W felietonie nie chodzi jednak o anatomię zjawiska, lecz o mały impuls do refleksji. Co można zrobić, by nasze dziecko już jako dorosły człowiek nie stało się bezwolnym klientem reklam, propagandy, mód, trendów – jednym słowem bezmyślnym matołkiem, totalnym kibicem – lecz żeby potrafiło podążać do wyznaczonych sobie celów. By nie było przedmiotem niesionym przez nurt, a żyło zgodnie z obranym przez siebie modelem.

Dawać dobry przykład i ćwiczyć wolę. Wspólne projekty – od maleńkich do poważnych – i konsekwentna ich realizacja. Cieszyć się każdym zwycięstwem. Społem.