facebook
Audiobook:
O Janku przyjacielu młodzieży
autor: Maria Kączkowska
odcinek 33: Zadanie życia spełnione


W Waszych intencjach modlimy się codziennie
o godzinie 15:00 w Sanktuarium
M.B.Wspomożycielki Wiernych w Szczyrku
Za Tomka z W
Piotr
2020-03-29 19:05:04
Proszę o modlitwę w intencji mojego taty - aby szybko wrócił do zdrowia. Jest po ciężkiej operacji i w stanie zagrażającym życiu.
Krzysztof
2020-02-15 22:26:08
Proszę Boga Ojca w imię Pana Jezusa za wstawiennictwem Matki Najświętszej o opiekę od zła, szczęśliwą podróż i błogosławieństwo we wszystkich sprawach dla rodziny Jana.
Jan
2020-01-29 13:28:49
Blogi:
Agnieszka Rogala Blog
Agnieszka Rogala
relacje między rodzicami a dziećmi
Jak nie kochać dzieci.
Karol Kliszcz
pomiędzy kościołem, szkołą a oratorium
Bezmyślność nie jest drogą do Boga
Karol Kliszcz Blog
Łukasz Kołomański Blog
Łukasz Kołomański
jak pomóc im uwolnić się od uzależnień
e-uzależnienia
Andrzej Rubik
z komżą i bez komży
Tożsamość
Andrzej Rubik Blog
Maria Fortuna-Sudor Blog
Maria Fortuna-Sudor
na marginesie
Teraz!
Tomasz Łach
okiem katechety
Bóg jest czy nie jest?
Tomasz Łach Blog

Archiwum

Rok 2006 - maj
LIST PRZEŁOŻONEGO GENERALNEGO. Pomoc rodzinie i krewnym

ks. Pascual Chávez SDB - IX następca księdza Bosko

strona: 2



Rodzina w szerokim sensie nie ogranicza się do rodziców i dzieci. To także wszyscy krewni, którzy razem stanowią wielką rodzinę.

Kiedyś była moda na drzewa genealogiczne – sympatyczny sposób przedstawienia historii własnej rodziny. Miała ogromny oddźwięk biblijny i ogólnoludzki. Symbol drzewa z korzeniami, gałęziami i liśćmi, umacniane wspólną żywicą życia, oddaje sens więzi jednoczących rodzinę „krwi”. Drzewo genealogiczne było więc sposobem pokazania, że jesteśmy „chciani” przez Boga, tak jak matka chce swojego dziecka, które czuje się bezpieczne, bo wiele osób jest gotowe ochraniać je. Jednak rodzina patriarchalna zaniknęła. Dzisiaj jest zredukowana do małej „komórki”, czasem zasklepionej sama w sobie. Wujkowie i rodzeństwo cioteczne byli punktami oparcia, którymi dzisiaj czują się coraz mniej.

Dzieci, które niespodziewanie zostają same z powodu śmierci, rozwodu lub separacji rodziców, przezwyciężają kryzys i odnajdują równowagę dzięki obecności bliskich krewnych, którzy reprezentują ciągłość rodziny i pewny port. Obecność krewnych w postaci towarzyszenia i rady jest ważna, aby pomóc dzieciom zrozumieć pierwszeństwo uczuć wobec korzyści. Krąg rodzinny pozwala dzielić radości i cierpienia, odpowiedzialność i tajemnice. W krewnych dzieci znajdują otuchę i solidarność w miejsce surowego osądu nieznajomych. Z wychowawczego punktu widzenia najważniejszą rzeczą jest formacja do „braterstwa” i wspólnotowości. Wujkowie, bracia i siostry cioteczne są w tej pracy nieodzowni. Dziś jednak wydaje się, że rodzina z większą liczbą dzieci budzi lęk. Niedługo urodzi się moje drugie dziecko i boję się, że starsze będzie zazdrosne, ja w dzieciństwie bardzo to odczułam. Zazdrość między rodzeństwem, kłótnie, bójki, docinki, łzy nie powinny niepokoić tylko rodziców, ale także wychowawców i bliskich krewnych.
Zazdrość jest naturalna. Kto kocha, ten wcześniej czy później doświadcza tego uczucia, które rodzi się z chęci całkowitego posiadania kochanego przedmiotu. Nikt nie jest zły, tylko dlatego, że jest zazdrosny. Nie radzi sobie z zazdrością, ktoś kto nie nauczył się kochać dobrze. Zazdrość jest etapem do pokonania na drodze wzrostu. Niektórzy dorośli pozostali na tym etapie i potrafią manifestować ją w sposób żenujący, a czasem dramatyczny. Rodzice i krewni muszą pomóc dziecku w wydostaniu się z pułapki relacji zamkniętych na innych. Wujkowie i ciocie mają tu decydującą rolę do odegrania.
Rodzina jest konstelacją, w której wszystkie gwiazdy są ważne. Niektóre dzieci są bardzo zazdrosne, bo zostały przyzwyczajone do uważania się za małych absolutnych tyranów. W tym przypadku krewni mniej czuli niż rodzice mogą pomóc we właściwym ukierunkowaniu rozwoju, pokazując dzieciom, że można otrzymywać miłość w różny sposób od różnych osób. Nie wolno jednak sprowadzać ich do ról: płaczka, roztrzepanego, kłamcy, kujona. Ani rodzice ani krewni nie powinni przesadnie akcentować tych tematów. Mogłoby to być niebezpieczne.
W przypadku kłótni lub zawziętej rywalizacji między dziećmi trzeba ustalić reguły. Pierwsza jest prosta: nie trzeba wszystkiego robić razem, ale wszyscy są zobowiązani do wzajemnego szacunku. Krewni – pierwsi pomocnicy rodziców mogą nauczyć dzieci podstawowych norm bycia razem. Nie mogą jednak zawsze interweniować we wszystkich kłótniach, muszą być uważni, by nie stała się krzywda fizyczna mniejszemu i by nie został naruszony wewnętrzny świat większego, poruszonego przemocą swych agresywnych uczuć, szczególnie jeśli nie nauczył się ich kontrolować. W imię zdrowego współzawodnictwa coraz bardziej pozostawia się wolność wchodzenia w konflikty między braćmi i kuzynami. Ktokolwiek w rodzinie widzi, że się biją, musi przekazać, że rozumie się ich uczucia i niezadowolenie, ale nie pozwolić by zrobili sobie krzywdę czy to przemocą fizyczną czy słowną.
Trzeba odrzucić grę: czyja to wina, ponieważ jest niemal niemożliwe wyjść z niej. I koniecznie unikać w upomnieniach słów „mniejszy” i „większy” podobnie jak przesadnie równego jej rozdzielania. Surowa „równość” nie zawsze jest czymś najlepszym. Ważne jest z cierpliwością uczyć każde dziecko, że ma unikać tego, co złe. Ta troska uruchamia miłość rodzinną, która jest jednym z najbardziej satysfakcjonujących uczuć w życiu.
Jednak dzisiaj spotykamy coraz częściej rodziny rozbite – stają się częścią rodziny inni „mama” i „tato”, dziadkowie czy narzeczona taty. Ten rozdział dotyczy kryzysu. Będziemy jeszcze o nim mówić.