facebook
Audiobook:
O Janku przyjacielu młodzieży
autor: Maria Kączkowska
odcinek 33: Zadanie życia spełnione


W Waszych intencjach modlimy się codziennie
o godzinie 15:00 w Sanktuarium
M.B.Wspomożycielki Wiernych w Szczyrku
Proszę o modlitwę o uratowanie małżeństwa Anny i Jacka.
Anna
2020-01-09 16:32:06
O zdrowie dla Bogumiły.
Piotr
2020-01-02 17:34:59
O nawrócenie dla Karola
P.
2020-01-02 12:41:13
Blogi:
Agnieszka Rogala Blog
Agnieszka Rogala
relacje między rodzicami a dziećmi
Jak nie kochać dzieci.
Karol Kliszcz
pomiędzy kościołem, szkołą a oratorium
Bezmyślność nie jest drogą do Boga
Karol Kliszcz Blog
Łukasz Kołomański Blog
Łukasz Kołomański
jak pomóc im uwolnić się od uzależnień
e-uzależnienia
Andrzej Rubik
z komżą i bez komży
Tożsamość
Andrzej Rubik Blog
Maria Fortuna-Sudor Blog
Maria Fortuna-Sudor
na marginesie
Teraz!
Tomasz Łach
okiem katechety
Bóg jest czy nie jest?
Tomasz Łach Blog

Archiwum

Rok 2012 - wrzesień
TAKA NASZA CODZIENNOŚĆ

mama Ania

strona: 15



Wyjechali na wakacje wszyscy nasi podopieczni. W sumie lepiej byłoby powiedzieć „wywieźliśmy na wakacje”. Juhu! Dwa tygodnie wolnego! Dzieciaki u babci, można zaszaleć. Żadnego gotowania, jemy na mieście i świetnie. No i w końcu posprzątam cały dom. I jest nadzieja, że ten sterylny porządek utrzyma się czternaście dni. Żadnego potykania się o zabawki, żadnego wyciągania brudnych portek zza kanapy. To nic, że do pracy trzeba chodzić, jakby nie było jestem na urlopie w wymiarze pół etatu! Mija godzina od moich radosnych planów na najbliższe dni, kiedy dzwoni komórka. Babcia drżącym głosem mówi:
– Przepraszam cię Aniu, ale on tak płacze, pogadasz z nim? Bo ja już nie wiem, jak go uspokoić.
W tle rzecz jasna słychać Seweryna zalewającego się łzami w niebogłosy: ”Ja chcę do mamy, ja chcę do mamy!”.
– Synu – stawiam sprawę po wojskowemu – jeśli nie przestaniesz płakać to ja cię w ogóle nie zrozumiem!
Mija dobre dziesięc minut i Seweryn się w miarę uspokaja. Pytam go, co robi Olek, bo przeczuwając nadchodzącą tragedię poprosiłam Olka, żeby pocieszał Seweryna na wypadek dramatycznej chęci powrotu do mamusi. Okazuje się, że Olek zamiast pocieszać brachola w najlepsze bawi się strażą pożarną.
– Olgierd – mówię do niego – prosiłam Cię, żebyś się zajął Sewerynem, jak będzie tęsknił za mamą.
– Tak, ale on już przestał płakać – odpala szybko moje młodsze dziecię. – A wiesz, babcia kupiła mi nową żyrafę do kolekcji.
Masz ci los, z tej mąki chleba nie będzie. Ten delikwent sprzedałby nas wszystkich.
Po pół godzinie Seweryn dzwoni jeszcze raz. Ustala, że mamy się z nim kontaktować dwa razy dziennie: rano i wieczorem. Uprzedzam, że możemy być w pracy na spotkaniu lub wieczorem w kinie. Nic to, po ustaleniach dziecku jednak widocznie lepiej, bo humor wraca.
A my dzwonimy dwa razy dziennie.