facebook
Audiobook:
O Janku przyjacielu młodzieży
autor: Maria Kączkowska
odcinek 33: Zadanie życia spełnione


W Waszych intencjach modlimy się codziennie
o godzinie 15:00 w Sanktuarium
M.B.Wspomożycielki Wiernych w Szczyrku
Za Tomka z W
Piotr
2020-03-29 19:05:04
Proszę o modlitwę w intencji mojego taty - aby szybko wrócił do zdrowia. Jest po ciężkiej operacji i w stanie zagrażającym życiu.
Krzysztof
2020-02-15 22:26:08
Proszę Boga Ojca w imię Pana Jezusa za wstawiennictwem Matki Najświętszej o opiekę od zła, szczęśliwą podróż i błogosławieństwo we wszystkich sprawach dla rodziny Jana.
Jan
2020-01-29 13:28:49
Blogi:
Agnieszka Rogala Blog
Agnieszka Rogala
relacje między rodzicami a dziećmi
Jak nie kochać dzieci.
Karol Kliszcz
pomiędzy kościołem, szkołą a oratorium
Bezmyślność nie jest drogą do Boga
Karol Kliszcz Blog
Łukasz Kołomański Blog
Łukasz Kołomański
jak pomóc im uwolnić się od uzależnień
e-uzależnienia
Andrzej Rubik
z komżą i bez komży
Tożsamość
Andrzej Rubik Blog
Maria Fortuna-Sudor Blog
Maria Fortuna-Sudor
na marginesie
Teraz!
Tomasz Łach
okiem katechety
Bóg jest czy nie jest?
Tomasz Łach Blog

Archiwum

Rok 2008 - grudzień
WYCHOWANIE. Wzrastając w radości

ks. Zbigniew Formella SDB

strona: 4



Jesteśmy powołani do bycia szczęśliwymi. Przypomniał o tym Jan Paweł II, kiedy mówił do młodych w Toronto w 2002 r: „Słowem kluczowym nauczania Jezusa jest głoszenie radości: «Błogosławieni!». Człowiek został stworzony do szczęścia. Wasze pragnienie szczęścia jest więc uzasadnione. Chrystus ma odpowiedź na wasze oczekiwanie. Żąda od was, byście Mu zaufali. Prawdziwa radość jest zdobyczą, której nie osiąga się bez długiej i trudnej walki”.

Wielcy filozofowie i psycholodzy twierdzą, że fundamentalną zasadą szczęścia jest umiejętność wzbudzenia w sobie przyjaznego zaciekawienia ludźmi i problemami świata zewnętrznego, nie zaś własną osobą. A współczesny świat zachęca, szczególnie młodych, do stawiania siebie w centrum – do konsumpcji, przyjemności i rozrywek. Ale czy to zapewni mu szczęście? Na prawdziwe szczęście młody człowiek musi „zapracować”. Nikt inny mu go nie zapewni, nie podaruje. Potrzebuje jednak w tym swoim trudzeniu się wsparcia ze strony wychowawców, po pierwsze rodziców, ale także tych, których spotyka na swojej drodze: nauczycieli, wychowawców, liderów, katechetów, kapłanów.

Towarzyszenie
Ks. prof. Jerzy Bagrowicz, nawiązując do „Listu apostolskiego do młodych całego świata z okazji Międzynarodowego Roku Młodzieży” z 8 grudnia1984 r., określił to bycie z młodym człowiekiem „towarzyszeniem wzrastaniu”, podkreślając z jednej strony podmiotowość rozwijającego się wychowanka, a z drugiej strony konieczność obecności solidnego wychowawcy. Zadaniem zaangażowanego wychowawcy – jak podkreśla J. Bagrowicz – jest pomoc młodzieży we wzrastaniu do dialogu i tolerancji, do odpowiedzialności w życiu społeczno-religijnym, do mądrego korzystania z mediów, do kształtowania swojej postawy religijnej.
W czym tkwi zatem tajemnica odziaływania wychowawczego osoby dorosłej na młodego człowieka, czyli relacji wychowawczej? Odwołując się do Jana Pawła II, czytamy w jego wyznaniu: „Bóg dał mi łaskę wielkiej miłości do młodzieży. Dlatego pragnąłbym rozmawiać z wami tak, jak rozmawia przyjaciel z przyjacielem – z każdym z osobna, w cztery oczy, z serca do serca” (L’Osservatore Romano, 5(1982).
Być wychowawcą młodego pokolenia, w szerokim tego słowa znaczeniu, to przede wszystkim być człowiekiem dialogu, poczynając od prostej rozmowy (cierpliwej, obdarzającej zaufaniem, życzliwością, optymizmem i nadzieją), poprzez rozmowy trudne, wymagające, czasami sprawiające „uzdrawiający ból” czy też „burzliwe”, aż do tych mających na celu bycie z drugą osobą w momentach dokonywania ważnych dla niej wyborów i podejmowania decyzji.
Kto jest takim wychowawcą? Każdy wychowawca dojrzały emocjonalnie, intelektualnie, społecznie, moralnie i religijnie. Dojrzałość ta ma jeszcze jeden istotny wymiar: zaangażowanie osobiste. Jan Paweł II nazywa to miłością wychowawcą czy też przyjaźnią. W osobowości wychowawcy musi tkwić siła świadectwa. Metod działania można się nauczyć, środki wychowawcze można stosować, ale człowiekiem radosnym trzeba po prostu być.

Wychowanie do radości
Nie można wychowywać do radości życia, samemu nie będąc przykladem. Takie cechy jak: pogodne usposobienie, radość ducha, uśmiech, pozytywne stawianie czoła trudnościom, nie zniechęcanie się w nich, dążenie do celu z nadzieją, są konieczne, aby świadczyć i przekonać do trudu pracy nad sobą. Niezmiernie istotny dla młodzieży jest nadal wzór do naśladowania, czyli rodzic czy wychowawca. Ta metoda (naśladowanie nauczyciela, relacja mistrz-uczeń), nigdy się nie zestarzeje i zawsze będzie skuteczna.
Wychowanie do poszukiwania szczęścia i rodości życia dokonuje się w praktyce działania. Młodzież pragnie raczej działać niż filozofować. Takie jest prawo ich wieku. A zatem trzeba wychowywać w dobrym działaniu. Możliwości i przykładów nie brakuje. Mnie bliska jest droga praktycznego poszukiwania radości życia, wytyczona przez założyciela skautingu Roberta Baden-Powella. W jednej ze swoich książek „Rovering to Succes” tak pisze na ten temat: „Ja wierzę w to, że dane nam było przyjść na ten świat z darem uświadamiania sobie jego wspaniałości i piękna. Mamy też możność i radość w pomnażaniu tego piękna. Możemy też pomagać innym na tej drodze, zamiast pokonywać ich. To najlepsza droga do radości i szczęścia w życiu. To jest właśnie życiowy sukces – być szczęśliwym. Ale szczęście nie przychodzi do tych, którzy biernie go oczekują, oni najwyżej mogą osiągnąć drobne przyjemności. Nam dano ręce i nogi, umysły i ambicje, dzięki którym możemy być aktywni. I ta aktywność liczy się najbardziej w drodze ku prawdziwemu szczęściu”.

Radość służby
Nie można być szczęśliwym w pojedynkę. Szczęście i radość życia osiąga się będąc z innymi, a dokładniej dla innych, w służbie. Ten sposób życia dostępny jest wszystkim, bez wyjątku. Wychowywanie to też rodzaj służby. Bycie wychowawcą zaangażowanym dzisiaj, daje ogromną nadzieję spotkania ludzi szczęśliwych jutro.
Andrew Carnegie, magnat stalowy z końca XIX i pierwszej połowy XX wieku, jeden z najbogatszych ludzi w historii Ameryki, fundator wielu instytucji kulturalnych i naukowych, zwykł mawiać: „Kto umiera bogaty, umiera marnie”. Twierdził też, że pieniądze mają sens tylko wtedy, kiedy pracują dla dobra innych.
Szczęśliwych z powodu dawania nie trzeba szukać tylko wśród najbogatszych. Każdy kto pomaga innym, nawet w minimalny sposób, jest szczęśliwy.