facebook
Audiobook:
O Janku przyjacielu młodzieży
autor: Maria Kączkowska
odcinek 33: Zadanie życia spełnione


W Waszych intencjach modlimy się codziennie
o godzinie 15:00 w Sanktuarium
M.B.Wspomożycielki Wiernych w Szczyrku
Proszę o modlitwę o uratowanie małżeństwa Anny i Jacka.
Anna
2020-01-09 16:32:06
O zdrowie dla Bogumiły.
Piotr
2020-01-02 17:34:59
O nawrócenie dla Karola
P.
2020-01-02 12:41:13
Blogi:
Agnieszka Rogala Blog
Agnieszka Rogala
relacje między rodzicami a dziećmi
Jak nie kochać dzieci.
Karol Kliszcz
pomiędzy kościołem, szkołą a oratorium
Bezmyślność nie jest drogą do Boga
Karol Kliszcz Blog
Łukasz Kołomański Blog
Łukasz Kołomański
jak pomóc im uwolnić się od uzależnień
e-uzależnienia
Andrzej Rubik
z komżą i bez komży
Tożsamość
Andrzej Rubik Blog
Maria Fortuna-Sudor Blog
Maria Fortuna-Sudor
na marginesie
Teraz!
Tomasz Łach
okiem katechety
Bóg jest czy nie jest?
Tomasz Łach Blog

Archiwum

Rok 2012 - maj
WYZWANIA

ks. Andrzej Godyń SBD

strona: 3



„Trzeba kochać to, co kocha młodzież, a wtedy młodzież pokocha to, co wy kochacie” – mówił św. Jan Bosko do pierwszych salezjanów. Co prawda, nie mogło mu jeszcze chodzić o piłkę nożną, która za jego życia dopiero raczkowała na dalekich Wyspach Brytyjskich, ale sport, podobnie jak muzyka, był zawsze popularny w oratorium księdza Bosko i wszędzie tam, gdzie salezjanie nieśli jego ducha. Salezjańska legenda mówi, że kiedy św. Jan Bosko miał „namaścić” swego następcę, to wybrał bł. Michała Ruę znanego ze swojej skrupulatności, oszczędności, wierności przepisom konstytucji i regulaminów salezjańskich. Kiedy jednak zakładał nowy dom, nie wysyłał księdza Ruy, zwanego przez salezjanów „żywą regułą”, ale Jana Cagliero, późniejszego misjonarza w Ameryce Południowej, pierwszego salezjańskiego biskupa i kardynała. Wiedział, że obecność pełnego poczucia humoru i radości życia ks. Cagliero gwarantuje, że w nowej placówce chłopcy będą mieli, obok nauki i katechizmu, sport i muzykę, będą gry i zabawy, powstanie orkiestra, a młodzież będzie wystawiała poważne i żartobliwe spektakle na oratoryjnej scenie. W duchu salezjańskim były to zawsze ważne sposoby prowadzenia młodych do Boga.

Ta metoda udowadniała swoją skuteczność na całym świecie. Jej owocem jest świętość błogosławionych wychowanków salezjańskich z Poznania, którzy w przedwojennym oratorium przy ulicy Wronieckiej grali w piłkę i tenisa stołowego, wystawiali jasełka, śpiewali w chórze i - jak pisali przed męczeńską śmiercią w grypsach z niemieckich więzień – to u salezjanów zahartowali swojego ducha.

Jednak skuteczność tej metody wychowawczej ma swój podstawowy warunek – sport, muzyka, teatr, wolontariat itp. nie mogą być celem, ale jedynie środkiem dla zbawienia dusz młodych ludzi. Włoscy salezjanie żartują czasem sami z siebie: trzeba kochać to, co kocha młodzież, np. piłkę nożną, wtedy młodzież, będzie kochała, to co my kochamy, czyli piłkę nożną. Gdyby tak rzeczywiście było to bylibyśmy solą, która straciła smak...

Zawołaniem księdza Bosko było i musi pozostać wśród jego duchowych spadkobierców: da mihi animas caetera tolle (daj mi dusze, resztę zabierz). Inaczej nie ma sensu. I nie działa.