facebook
Audiobook:
O Janku przyjacielu młodzieży
autor: Maria Kączkowska
odcinek 33: Zadanie życia spełnione


W Waszych intencjach modlimy się codziennie
o godzinie 15:00 w Sanktuarium
M.B.Wspomożycielki Wiernych w Szczyrku
Proszę o modlitwę o uratowanie małżeństwa Anny i Jacka.
Anna
2020-01-09 16:32:06
O zdrowie dla Bogumiły.
Piotr
2020-01-02 17:34:59
O nawrócenie dla Karola
P.
2020-01-02 12:41:13
Blogi:
Agnieszka Rogala Blog
Agnieszka Rogala
relacje między rodzicami a dziećmi
Jak nie kochać dzieci.
Karol Kliszcz
pomiędzy kościołem, szkołą a oratorium
Bezmyślność nie jest drogą do Boga
Karol Kliszcz Blog
Łukasz Kołomański Blog
Łukasz Kołomański
jak pomóc im uwolnić się od uzależnień
e-uzależnienia
Andrzej Rubik
z komżą i bez komży
Tożsamość
Andrzej Rubik Blog
Maria Fortuna-Sudor Blog
Maria Fortuna-Sudor
na marginesie
Teraz!
Tomasz Łach
okiem katechety
Bóg jest czy nie jest?
Tomasz Łach Blog

Archiwum

Rok 2012 - marzec
MISJE. Trzydzieści trzy lata w Japonii

Bernadetta Jamróz

strona: 18



Język japoński ma bardzo dużo znaków. Żeby przeczytać gazetę trzeba znać około trzy i pół tysiąca. Żeby zacząć studia trzeba poznać od czterech do pięciu tysięcy znaków.

Ks. Tadeusz Soboń, salezjanin, wyjechał na misje w wieku 24 lat. W Japonii skończył studia teologiczne i został wyświęcony na kapłana. Na początku najtrudniejszą przeszkodą dla niego była nauka japońskiego. Tego skomplikowanego języka uczył się dwa lata. „Często nadchodziły momenty zwątpienia. Czułem się, jak duże dziecko. Nic z zewnątrz do człowieka nie docierało. Szczególnie ciężko było mi na Boże Narodzenie, bo chciałem już coś po japońsku powiedzieć, a tu nic, ani jednego słowa” – wspomina misjonarz.
Po pierwszym roku nauki klerycy zaczęli pracę z dziećmi. Kiedy szli z grupą na plażę, dzieci na brzegu, na mokrym piasku pisały znaki i pytały ks. Tadeusza, jak się je czyta. „Kiedy dobrze przeczytałem znak, to dzieci biły mi brawo, jak źle – śmiały się z moich pomyłek”.

Ks. Tadeuszowi udało się opanować pismo japońskie i skończył w tym języku studia teologiczne. W tamtym czasie studenci wszystko pisali ręcznie. Ks. Tadeusz nauczył się więc szybko pisać. Jak przyznaje, teraz dużo zapomniał i ma problem nawet z zaadresowaniem listu, ponieważ zazwyczaj pisze na komputerze. Sami Japończycy także coraz częściej nie potrafią napisać trudnych znaków.

Ks. Tadeusz kilka lat pracował jako proboszcz. Na początku kultura Japonii była dla niego dużym zaskoczeniem. Wspomina o powszechnej w Japonii kremacji zwłok. W Polsce w 1978 r., w czasie kiedy wyjeżdżał na misje, kremacja nie była powszechna. Natomiast tam od lat wszyscy zmarli są kremowani. Ciało pali się razem z trumną. Odpowiedzialny za daną osobę, ojciec, matka, pierwszy syn czy dyrektor wspólnoty wciska guzik, taki jak do windy. Trumna spada do ognia i spala się w ciągu dwóch godzin. Prochy składa się do urny. Urna to duże porcelanowe naczynie, w kolorach białym, błękitnym lub szarym. Rodzina zabiera prochy i przechowuje siedem dni lub dłużej na ołtarzu w domu. Po tym czasie odbywa się pochówek na cmentarzu. Jeśli był to katolik, to przyjeżdża ksiądz i w kaplicy cmentarnej odprawia mszę pogrzebową. Ks. Tadeusz zazwyczaj msze pogrzebowe odprawiał w niedziele, w kościele, kiedy jest dużo wiernych. Po mszy jechał z rodziną na cmentarz, aby pochować zmarłego. Groby bliskich zmarłych odwiedza się dwa razy w roku.

W mieszkaniu każdej rodziny, w centralnym miejscu pokoju gościnnego, jest ołtarz nazywany Tokonoma. Wygląd ołtarza różni się w zależności od wyznania (buddyzm, sintoizm, chrześcijaństwo). Na ołtarzu Japończycy grawerują imiona zmarłych i ustawiają ich zdjęcia. Niezależnie od wyznawanej religii, ustawiają także dary dla zmarłego członka rodziny. Zawsze pierwsza miska ryżu gotowanego danego dnia przeznaczona jest dla osoby zmarłej. Stawiają tam również wodę oraz to, co za życia konkretny człowiek lubił. Jeśli lubił sake, to stawiają mu sake. Podają mu też jego ulubione potrawy. Ołtarz katolicki posiada krzyż, wizerunek Matki Bożej i świecę. Zdarza się, że stoi na nim miska ryżu i piwo dla zmarłego. Przy takim ołtarzu rodzina zbiera się na modlitwę.
Smutnym czasem jaki ostatnio przeżywał ks. Tadeusz w Japonii, była tragedia spowodowana trzęsieniem ziemi, które miało miejsce 11 marca ub.r. Jak dotąd było to najsilniejsze trzęsienie ziemi w Japonii. Wywołało tsunami o 19-metrowych falach sięgających czwartego piętra. Uszkodzenie elektrowni Fukushima doprowadziło do skażenia środowiska. W ciągu trzech minut zginęło piętnaście tysięcy ludzi. W całym Tokio, stolicy Japonii, komunikacja miejska została zatrzymana w ciągu jednej minuty. Momentalnie została skażona woda. W tym czasie, można było kupić tylko dwie butelki wody na osobę i dziesięć litrów paliwa na jeden samochód. Większość stacji benzynowych uległa zniszczeniu. Drogi były nieprzejezdne, do wielu miejsc można było dotrzeć tylko helikopterem. Była to największa tragedia Japonii, a jej skutki będą odczuwalne przez następnych kilkadziesiąt lat.

Po drugiej wojnie światowej Japonia wysiłkiem całego społeczeństwa urosła do potęgi ekonomicznej. Dzięki rzetelnej i ofiarnej pracy całego narodu, kraj wyszedł z ponurych mroków przeszłości. Obecnie liczy się to, co proste, wygodne i błyskawiczne. Ale dobrobyt nie zabił egzystencjalnych pytań o sens życia. Oddalanie się człowieka od Boga jest przerażającą rzeczywistością. Według danych, w Japonii co roku ponad trzydzieści tysięcy młodych ludzi popełnia samobójstwa. Współczesny człowiek nie znajduje w tym całym bogactwie prawdziwego szczęścia i radości dla siebie.

Główne religie w Japonii to sintoizm i buddyzm. Buddyzm sprowadzili w połowie VI wieku koreańscy mnisi buddyjscy. Natomiast sintoizm to politeistyczna, tradycyjna religia Japońska. Chrześcijaństwo dotarło tu w XVI wieku. Większość czasu istniało jako kościół podziemny. Jak mówi misjonarz, tradycja Kościoła katolickiego w Japonii dopiero się tworzy. Według danych statystycznych, katolików w tym kraju jest 0,36%. Istnieje szesnaście diecezji katolickich i jest już wiele lokalnych powołań kapłańskich i zakonnych. Niedawno dotarły tu wspólnoty neokatechumenalne. Rodziny te są mocnym świadectwem. Mają dużo dzieci – co jest wyjątkiem w społeczeństwie japońskim. Dzięki nim następuje odnowa wiary wśród wiernych, a nieochrzczeni przyjmują chrzest.

Ks. Tadeusz Soboń obecnie posługuje we wspólnocie Sióstr od Jezusa Miłosiernego. Zgromadzenie to zostało założone na prośbę sługi Bożego ks. Wincentego Cimatti, pierwszego prowincjała salezjanów w Japonii.