facebook
Audiobook:
O Janku przyjacielu młodzieży
autor: Maria Kączkowska
odcinek 33: Zadanie życia spełnione


W Waszych intencjach modlimy się codziennie
o godzinie 15:00 w Sanktuarium
M.B.Wspomożycielki Wiernych w Szczyrku
Proszę o modlitwę o uratowanie małżeństwa Anny i Jacka.
Anna
2020-01-09 16:32:06
O zdrowie dla Bogumiły.
Piotr
2020-01-02 17:34:59
O nawrócenie dla Karola
P.
2020-01-02 12:41:13
Blogi:
Agnieszka Rogala Blog
Agnieszka Rogala
relacje między rodzicami a dziećmi
Jak nie kochać dzieci.
Karol Kliszcz
pomiędzy kościołem, szkołą a oratorium
Bezmyślność nie jest drogą do Boga
Karol Kliszcz Blog
Łukasz Kołomański Blog
Łukasz Kołomański
jak pomóc im uwolnić się od uzależnień
e-uzależnienia
Andrzej Rubik
z komżą i bez komży
Tożsamość
Andrzej Rubik Blog
Maria Fortuna-Sudor Blog
Maria Fortuna-Sudor
na marginesie
Teraz!
Tomasz Łach
okiem katechety
Bóg jest czy nie jest?
Tomasz Łach Blog

Archiwum

Rok 2012 - marzec
TAKA NASZA CODZIENNOŚĆ

mama Ania

strona: 15



Okrutna zima tego roku! Olgierd od października żongluje antybiotykami. Seweryn trzymał się nieźle, aż do minionej soboty. Po sobotnim obiedzie Seweryn poległ w pełnym znaczeniu tego słowa. Temperatura rośnie mu wprost proporcjonalnie do upływu czasu, leki przeciwgorączkowe jakby nie działają, w panice biegam między domową apteczką a lodówką i schładzanym tam okładem na czoło. Taka sytuacja w naszym domu to nowość, bo Seweryn choruje bardzo rzadko. Olek za to choruje regularnie i poważnie, za to kompletnie bez najmniejszego bólu czy osłabienia. Zrozumiałe więc, że gdy Seweryn ledwo zipie w łóżku Olek z uporem maniaka nakłania go do zabawy.
– Zostaw go w spokoju, synek! Zobacz jaki on słaby, nie będzie z tobą grał dzisiaj! Nie ma mowy!
– Ja mu tylko powiem, co ja zbudowałem – nachyla się nad rozpalonym bratem i z przejęciem opowiada o swoich dziełach. Pierwsza gaduła w rodzinie emocjonuje się własną opowieścią coraz głośniej. Seweryn kompletnie go nie słucha, nie mówiąc o jakiejkolwiek reakcji na olusiową opowieść. Ponownie próbuję dać mu do zrozumienia, że dzisiaj jest zdany sam na siebie i w końcu obrażony wychodzi do drugiego pokoju. Pędzę do kuchni po sok do picia, a gdy wracam Olek znów nachyla się nad Seweryna uchem i dalszy ciąg przekazuje szeptem. Niereformowalny.
W niedzielę wieczorem zapada decyzja: Olgierd idzie do szkoły a Seweryn zostaje w domu. Przynajmniej przez tydzień. Olek cieszy się, że choć raz jest odwrotnie niż zazwyczaj.
– Słuchaj – mówię – pójdziesz do Seweryna pani powiedzieć, że on jest chory. I zapytasz jakie lekcje Seweryn powinien odrobić.
– Ja to załatwię – do rozmowy wtrąca się Tomek – pójdę do niej, jak odwiozę Olka do szkoły.
Ale to już nie jest po Olka myśli. Ma skwaszoną minę  i pod nosem jęczy:
– Ja chciałem mu załatwić te lekcje!
W poniedziałek w drodze ze szkoły do domu Olgierd zadowolony, bo lekcje dla Seweryna przynieśli z tatą wspólnie. Od szkolnych drzwi dopytuje co robil Seweryn przez cały dzień. Wyjaśniam mu, że w sumie to dokładnie to samo, co robi on, gdy jest w domu chory: oglądał bajki, trochę grał na konsoli, pobawił się klockami
– To teraz ja trochę z nim pogram! On juz pewnie na mnie czeka!
– O nie mój drogi, nie tak szybko! Ty jutro znów idziesz do szkoły i pewnie masz jakieś lekcje do odrobienia, hmm??
Boję sie tylko, żeby wobec takiej perspektywy Olgierd nie zechciał teraz chorować...