facebook
Audiobook:
O Janku przyjacielu młodzieży
autor: Maria Kączkowska
odcinek 33: Zadanie życia spełnione


W Waszych intencjach modlimy się codziennie
o godzinie 15:00 w Sanktuarium
M.B.Wspomożycielki Wiernych w Szczyrku
O ustanie pandemii corona wirusa
Staszek
2020-05-29 10:06:03
W intencji wszystkich MAM
Ala
2020-05-29 10:04:41
Za Tomka z W
Piotr
2020-03-29 19:05:04
Blogi:
Agnieszka Rogala Blog
Agnieszka Rogala
relacje między rodzicami a dziećmi
Jak nie kochać dzieci.
Karol Kliszcz
pomiędzy kościołem, szkołą a oratorium
Bezmyślność nie jest drogą do Boga
Karol Kliszcz Blog
Łukasz Kołomański Blog
Łukasz Kołomański
jak pomóc im uwolnić się od uzależnień
e-uzależnienia
Andrzej Rubik
z komżą i bez komży
Tożsamość
Andrzej Rubik Blog
Maria Fortuna-Sudor Blog
Maria Fortuna-Sudor
na marginesie
Strach
Tomasz Łach
okiem katechety
Bóg jest czy nie jest?
Tomasz Łach Blog

Archiwum

Rok 2005 - styczeń
Co mi dał Jezus

Aśka

strona: 18



Wychowałam się w rodzinie ateistycznej. Nie rozmawiało się w niej o Bogu i Kościele, chyba, że w kontekście wielkich wydarzeń lub skandali. Bogiem w mojej rodzinie była kariera, najpierw moich rodziców, następnie mojego rodzeństwa i moja.

Drogą do sławy miała być dla mnie szkoła baletowa, w której od dzieciństwa widzieli mnie moi rodzice. Lata szkoły – to dla mnie lata wielkiej udręki. Nie było czasu dla przyjaciół, na chodzenie do kina, prywatki, na luz. Nauczyciele powtarzali nam, że albo będziemy gwiazdami, albo nikim. Ale ile może być gwiazd w szkole, w której uczy się ponad setka osób?

Byłam na granicy anoreksji, stałam się niewolnicą swojego wyglądu, sylwetki. Lustro było jedyną bezlitosną wyrocznią, którą się przejmowałam. Uległam jednak kontuzji. Szkoła, kariera, plany, koniec wszystkiego. Tygodnie całe siedziałam w pokoju, nie chciałam z nikim rozmawiać, nie odbierałam telefonów, byłam załamana.

Pomogły mi dwie koleżanki z podwórka. Wyciągnęły mnie na spotkanie wspólnoty oazowej. Bałam się tam iść, ale uległam. Spotkałam tam ludzi w moim wieku, ale innych niż w szkole. Byli bezinteresowni, radośni, pełni życia. Dzielili się tym, co daje im wiara, Chrystus. Ich życie mnie urzekło. Zdecydowałam się na katechezy przed Chrztem, mimo dużych obiekcji rodziców. W ubiegłym roku przyjęłam Chrzest.

Co dał mi Chrystus? Nowe spojrzenie na siebie, na swój wygląd, na karierę, na drugiego człowieka, którego przestałam traktować jako konkurenta w drodze do sławy. Jestem na anglistyce, cieszę się życiem i wiem, że to dzięki spotkaniu z Nim. Chrystus nie uczynił mojego życia nudnym czy nawiedzonym. Uczynił je szczęśliwym. Chciałabym, żeby zrozumieli to moi rodzice.


---
za www.bosko.pl