facebook
Audiobook:
O Janku przyjacielu młodzieży
autor: Maria Kączkowska
odcinek 33: Zadanie życia spełnione


W Waszych intencjach modlimy się codziennie
o godzinie 15:00 w Sanktuarium
M.B.Wspomożycielki Wiernych w Szczyrku
Za Tomka z W
Piotr
2020-03-29 19:05:04
Proszę o modlitwę w intencji mojego taty - aby szybko wrócił do zdrowia. Jest po ciężkiej operacji i w stanie zagrażającym życiu.
Krzysztof
2020-02-15 22:26:08
Proszę Boga Ojca w imię Pana Jezusa za wstawiennictwem Matki Najświętszej o opiekę od zła, szczęśliwą podróż i błogosławieństwo we wszystkich sprawach dla rodziny Jana.
Jan
2020-01-29 13:28:49
Blogi:
Agnieszka Rogala Blog
Agnieszka Rogala
relacje między rodzicami a dziećmi
Jak nie kochać dzieci.
Karol Kliszcz
pomiędzy kościołem, szkołą a oratorium
Bezmyślność nie jest drogą do Boga
Karol Kliszcz Blog
Łukasz Kołomański Blog
Łukasz Kołomański
jak pomóc im uwolnić się od uzależnień
e-uzależnienia
Andrzej Rubik
z komżą i bez komży
Tożsamość
Andrzej Rubik Blog
Maria Fortuna-Sudor Blog
Maria Fortuna-Sudor
na marginesie
Teraz!
Tomasz Łach
okiem katechety
Bóg jest czy nie jest?
Tomasz Łach Blog

Archiwum

Rok 2015 - marzec
Zanim barka zatonie...Czego naprawdę chcemy dla naszych dzieci?

strona: 18



Jest to pytanie, na które wszyscy rodzice muszą udzielić odpowiedzi. Nie jest to łatwe, zwłaszcza kiedy się pomyśli o tym, czego „chce” od naszych dzieci otaczający nas świat, galopujący obsesyjnie w kierunku egoizmu i samotności.
Pierwszymi ofiarami tej tendencji współczesnego świata są, jak zawsze, osoby najbardziej bezbronne, tj. dzieci:
– pozostawione same przez większą część dnia, karmione godzinami banalnym przekazem telewizyjnym;
– napychane niezdrowym jedzeniem, spożytym w pośpiechu, ponieważ nie ma już czasu na spokojny posiłek wszystkich razem przy tym samym stole. Jakich wszystkich? A coraz bardziej pleniące się rozwody i rodziny coraz częściej niepełne? Smutny to obraz.
Zwykło się mówić: „Chcemy lepszego świata dla naszych dzieci”. W jaki sposób? Od czego zacząć? Przywrócić wartości rodziny – to przepis, jaki wszyscy, eksperci i nimi niebędący, sugerują.
Rodzina i wartości, dwa kluczowe słowa i jedyna broń, aby sprzeciwić się światu takiemu, jaki jest. Chodzi o wartości, które będą korzeniami i skrzydłami. Wartości trwałe, których można byłoby się uchwycić, na których można byłoby zapuścić korzenie życia, oraz skrzydła, czyli siły duchowe.
Jednak nie wystarczy krzyczeć: Potrzeba wartości, potrzeba wartości.
Wychowanie według księdza Bosko jest perspektywiczne, operatywne, kreatywne, a przede wszystkim prewencyjne (uprzedzające). W tym naszym świecie studiuje się geologię dopiero następnego dnia rano po trzęsieniu, a hydrografię po powodziach. Rodzice, zbyt zajęci, zaczynają wylewać wodę, kiedy barka prawie zatonęła. Potrzebna jest tutaj odpowiednia strategia. Rodzina musi na nowo stać się twórczynią wartości, a nie łagodnym konsumentem tego, co proponuje świat. Często oznacza to krytyczne podejście, zdecydowany, wyraźny sprzeciw.
Obecne społeczeństwo narzuca swoje „wartości” bardzo przebiegle, z dużą mocą, stosując uporczywą taktykę, która wciąga i wchłania. Aby sprzeciwić się temu silnemu systemowi, potrzebny jest jeszcze silniejszy system. Rodzice muszą opowiedzieć się za systemem hierarchicznym, solidnym i zasadzającym się na określonych wartościach. Tylko w ten sposób mogą wyposażyć swoje dzieci w odpowiednią, defensywną i ofensywną armaturę (narzędzia).

Wartości muszą być jak czereśnie: jedna pociąga drugą.

Fundamentalna wartość, jaką wybiera rodzina, nieuchronnie „pociąga” za sobą całą serię innych wartości, aż do utworzenia pewnego rodzaju „kiści” czy struktury. Jeśli np. wybiera się jako wartość fundamentalną godność osoby ludzkiej, ponieważ ta jest obrazem Boga Stwórcy, to ta będzie „ciągnąć w górę” inne, takie jak pokój, życie, a także – ekologia, a te z kolei w swoim czasie pociągną inne znaczące wartości, takie jak: wolność, odpowiedzialność, solidarność, kreatywność, duchowość, których naturalną konsekwencją będą codzienne, bardzo konkretne zachowania.
Wartości muszą mieć swoje imię i nazwisko, tj. muszą być w jakiś sposób wy-mierne. Rodzice muszą jasno wyrazić, czego oczekują od dzieci w różnych sytuacjach. Te wartości muszą być konkretnie „nauczane”.
Świat narzuca bardzo wyraźnie filozofię silniejszego, „wszystko i od razu”, kultu ciała, przyjemności jako miary wszystkiego, przemocy, konkurencyjności, potęgi pociągu fizycznego i bogactwa itd.
Wartości rodzą się z kontaktu. Dziecko, które trzymało się kurczowo szyi mamy, ze łzami w oczach, przed wejściem do przedszkola, krzyczało: „Mamo, nie chcę tam iść, nie chcę tam iść. Chcę zostać z tobą”. I to dziecko miało rację. Niestety, nasz sposób życia oddala dzieci od rodziców i to właśnie w latach najważniejszych dla normalnego przyswojenia wartości związanych z rodziną.
Ważne jest, aby wykorzystać każdy możliwy moment, aby to naprawić.
Róbcie i wykonujcie pewne rzeczy wspólnie z waszymi dziećmi: od kuchni do ogrodu, od robienia modeli do udziału w zajęciach sportowych.
Spożywajcie wspólnie posiłki najczęściej jak tylko jest to możliwe.
Znajdźcie chwile rozmowy i intymności. Każda okazja jest dobra, aby lepiej się poznać. Wspólnie oglądajcie i komentujcie jakiś program telewizyjny.
Znajdźcie chwile spokoju, w czasie których telewizja, muzyka, hałaśliwe zabawy zostaną odłożone na bok, aby dać miejsce lekturze i refleksji.
Rodzice muszą dostarczyć dzieciom wzorców. Ks. Bosko wyraźnie zrozumiał, że wartości są abstrakcyjnymi pojęciami, podczas gdy konkretne, widzialne wzorce pociągają i przekonują. Oczywiście, pierwszymi wzorcami są sami rodzice. Ale nie tylko: także osoby, które rodzice każą podziwiać i darzyć szacunkiem, zwykle stają się takimi wzorcami dla dzieci. ■