facebook
Audiobook:
O Janku przyjacielu młodzieży
autor: Maria Kączkowska
odcinek 33: Zadanie życia spełnione


W Waszych intencjach modlimy się codziennie
o godzinie 15:00 w Sanktuarium
M.B.Wspomożycielki Wiernych w Szczyrku
Za Tomka z W
Piotr
2020-03-29 19:05:04
Proszę o modlitwę w intencji mojego taty - aby szybko wrócił do zdrowia. Jest po ciężkiej operacji i w stanie zagrażającym życiu.
Krzysztof
2020-02-15 22:26:08
Proszę Boga Ojca w imię Pana Jezusa za wstawiennictwem Matki Najświętszej o opiekę od zła, szczęśliwą podróż i błogosławieństwo we wszystkich sprawach dla rodziny Jana.
Jan
2020-01-29 13:28:49
Blogi:
Agnieszka Rogala Blog
Agnieszka Rogala
relacje między rodzicami a dziećmi
Jak nie kochać dzieci.
Karol Kliszcz
pomiędzy kościołem, szkołą a oratorium
Bezmyślność nie jest drogą do Boga
Karol Kliszcz Blog
Łukasz Kołomański Blog
Łukasz Kołomański
jak pomóc im uwolnić się od uzależnień
e-uzależnienia
Andrzej Rubik
z komżą i bez komży
Tożsamość
Andrzej Rubik Blog
Maria Fortuna-Sudor Blog
Maria Fortuna-Sudor
na marginesie
Teraz!
Tomasz Łach
okiem katechety
Bóg jest czy nie jest?
Tomasz Łach Blog

Archiwum

Rok 2014 - kwiecień
Miłość jest domem

Łukasz Nowak

strona: 18



Od sześciu lat opiekują się trudną młodzieżą, walczą ze złymi nawykami i dają perspektywy samodzielnego, uczciwego życia – tak wygląda każdy dzień pracy salezjanów w Młodzieżowym Ośrodku Wychowawczym w Rzepczynie.

W porównaniu z innymi, najczęściej świeckimi placówkami resocjalizacyjnymi w Polsce, Młodzieżowy Ośrodek Wychowawczy w Rzepczynie jest prowadzony przez księży salezjanów. W jednym budynku mieści się zarówno szkoła, jak i internat. Do salezjańskiej placówki przyjmowani są jedynie chłopcy w wieku od 13 do 18 lat i mogą w niej ukończyć gimnazjum. Bardzo często pochodzą z różnych części kraju.
Początki ośrodka sięgają lat dziewięćdziesiątych, kiedy fundatorka Zofia Langowska wykupiła zrujnowany pałac z intencją założenia placówki, która miałaby pomagać trudnej młodzieży. W 2007 roku do Rzepczyna sprowadziła księży salezjanów.
– Kiedy nasz zakład był dopiero w powijakach, spotkaliśmy się z dużym oporem ze strony mieszkańców okolicznych wsi – mówi ksiądz Andrzej Bryłowski, salezjanin pracujący z młodzieżą w Rzepczynie. – Bardzo trudno było przełamać rozpowszechniony stereotyp młodocianego bandyty. Dopiero z czasem ludzie zauważyli, że to są chłopcy, którzy naprawdę chcą zmienić coś w swoim życiu.

Wiedza na start

Salezjański Młodzieżowy Ośrodek Wychowawczy realizuje identyczny program, jak wszystkie gimnazja w Polsce. Rzepczyńscy uczniowie uczą się tego samego, co ich rówieśnicy w innych szkołach. Mają podobne zajęcia, sprawdziany, dostają zadania domowe. – Nasi nauczyciele pokazują im, że to, czego uczą się w szkolnych ławkach, zdążyli już sami poznać w życiu – mówi ksiądz Bryłowski. – W ten sposób łatwiej dociera do nich wiedza. Jeśli nauczyciel zaczyna uświadamiać uczniów, że o niczym nie mają pojęcia i jednocześnie chwali się swoją erudycją, to nic z tego nie będzie – dodaje.
Ośrodek w Rzepczynie oprócz gwarancji zdobycia wykształcenia podstawowego, daje także możliwość odbycia kursów kwalifikacyjnych. Wychowankowie mogą uzyskać uprawnienia spawacza, kierowcy wózka widłowego oraz kowala artystycznego. – Chcemy dać im start w życiu.

Kary i nagrody

By wspomóc resocjalizację wychowanków, księża stosują wobec nich system kar i nagród. Gdy podopieczny zrobi coś niewłaściwego, odbierane są mu przywileje. – Mamy karę polegającą na napisaniu wypracowania, na przykład o swojej mamie – mówi ksiądz Bryłowski. – Jest to dla nich bardzo dotkliwe, gdyż muszą wówczas pomyśleć o rodzicielce, a nie zawsze są to przyjemne wspomnienia. Uczy ich to, jakie cechy powinna mieć dobra matka. Nie chcemy ich surowo karać – wyznaje ksiądz. – Ich już życie ukarało.
– Każdego wieczoru po oglądaniu wiadomości do pokoju wchodzi ksiądz. Ma karteczkę z nazwiskami osób, które w trakcie dnia „przegięły” – mówi Kamil, obecny wychowanek ośrodka w Rzepczynie. – Taka osoba dostaje na przykład schody do wymycia. Bywa także wykopywanie korzenia w ogrodzie albo grabienie. Czasami trzeba dwadzieścia razy przepisywać zdanie. Są to głównie syzyfowe prace, ale niektóre wydają się przydatne – przyznaje.
Natomiast za dobre sprawowanie wychowankowie mogą otrzymać wiele przywilejów. Najprostszym z nich jest pochwała, jednakże na niej się nie kończy. – Jeśli widzimy duże postępy w postawie naszego wychowanka, nie ma on braków w lekcjach, spóźnień ani nieobecności, to przydzielamy mu tzw. nagrodę resocjalizacyjną. Jest to rodzaj kieszonkowego. Nagroda jest przydzielana co dwa tygodnie. Chcemy w ten sposób doceniać starania chłopców – przyznaje ksiądz Bryłowski.
Salezjanie z Rzepczyna dbają o wizerunek ośrodka przyjaznego wychowankowi. Starają się przekonywać młodych ludzi do pracy nad sobą.

Jak Anioł Stróż

Ośrodek w Rzepczynie stosuje wobec swoich podopiecznych prewencyjny system wychowania ks. Jana Bosko. Oznacza to, że księża oraz pedagogowie starają się minimalizować czas, w którym chłopcy są sami. – Poprzez obecność zapobiegamy występkowi, zanim on nastąpi. Nie jest to oczy wiście nadzór porównywalny do policyjnego – informuje ksiądz.
W rzepczyńskim ośrodku każdemu pedagogowi przydzielani są wychowankowie. Spotykają się razem w grupach po zajęciach lekcyjnych. Wychowawca przygotowuje tematy do wspólnej rozmowy na każdy dzień. Pedagog nie może mieć w grupie więcej niż dwunastu podopiecznych. – Zależy nam na personalnym podejściu do chłopców – mówi ksiądz Bryłowski. – Wychowawca jest od tego, by poznać każdego z podopiecznych, wysłuchać jego problemów i zawsze mieć dla niego czas. W naszym ośrodku nie zdarza się, żeby prośba wychowanka została zignorowana. Poza tym pedagog z tak małą liczbą chłopców, zajmujący ich popołudniowy czas, jest najlepszym remedium na różne ekscesy. Głupie pomysły pojawiają się zwykle w wolnej chwili, nikt ich nie planuje. Takie zajęcia pozwalają unikać nieprzyjemnych sytuacji.

Dojrzewanie do wiary

Prowadzący ośrodek księża salezjanie nie wymagają od swoich wychowanków modlitwy. – Jest całkowicie nieobowiązkowa – mówi ksiądz Bryłowski. – Wszyscy chłopcy muszą jednak zjawić się rankiem w kaplicy. Jeśli nie chcą się modlić, to nie muszą. Mogą po prostu stać i przyglądać się grupie. Zawsze modlimy się w intencji naszych obecnych wychowanków oraz tych, którzy opuścili ośrodek – przyznaje. – Chcemy umacniać w chłopcach poczucie, że są ludzie, którym na nich zależy. Kiedy wyjdą już z naszego ośrodka, to będą pamiętali, że w nas mają zawsze oparcie.
Wychowankowie wyczuwają specyficzną atmosferę ośrodka, która jest budowana dzięki wierze. – Religia ma duży wpływ na nas – stwierdza Kamil. – Człowiek modlący się jest mocniejszy duchowo. Nie oznacza to, że ma supermoce. Chodzi o wyciszenie, wewnętrzny spokój wobec trudnych sytuacji.
– Staramy się dawać tym młodym ludziom świadectwo wiary – mówi ksiądz Bryłowski. – Jeśli chcemy mówić im o Bogu, to musimy posługiwać się nie słowem, a postawą. Ważne jest, by nie zawężać religii tylko do modlitwy i uroczystości. Ona jest czymś więcej. W ośrodku wychowawczym i resocjalizacyjnym można o niej mówić, odnosząc się do pojęcia domu. Każdy z nas postrzega dom na swój sposób, poprzez pryzmat własnego dzieciństwa. Nam, salezjanom, zawsze bliska pozostanie atmosfera oratorium świętego Jana Bosko. Chcemy przekładać ten wzór na naszą działalność wychowawczą w Rzepczynie.