facebook
Audiobook:
O Janku przyjacielu młodzieży
autor: Maria Kączkowska
odcinek 33: Zadanie życia spełnione


W Waszych intencjach modlimy się codziennie
o godzinie 15:00 w Sanktuarium
M.B.Wspomożycielki Wiernych w Szczyrku
W intencji uzdrowienia mojego wnuka Stanisława z Bogu wiadomych chorób. Bóg zapłać
babcia
2019-08-13 16:28:51
Za moich synów Mariusza i Mateusza o łaskę wiary i powrót do kościoła
Mama
2019-08-07 11:34:22
Proszę o modlitwę za moich braci: Staszka, Janka i Krzysia o nawrócenie się do Pana Jezusa całym sercem
Barbara
2019-08-03 13:30:20
Blogi:
Agnieszka Rogala Blog
Agnieszka Rogala
relacje między rodzicami a dziećmi
Jak nie kochać dzieci.
Karol Kliszcz
pomiędzy kościołem, szkołą a oratorium
Bezmyślność nie jest drogą do Boga
Karol Kliszcz Blog
Łukasz Kołomański Blog
Łukasz Kołomański
jak pomóc im uwolnić się od uzależnień
e-uzależnienia
Andrzej Rubik
z komżą i bez komży
Tożsamość
Andrzej Rubik Blog
Maria Fortuna-Sudor Blog
Maria Fortuna-Sudor
na marginesie
Teraz!
Tomasz Łach
okiem katechety
Bóg jest czy nie jest?
Tomasz Łach Blog

Archiwum

Rok 2010 - wrzesień
POD ROZWAGĘ. Karate – ukryta duchowość?

Robert Tekieli

strona: 14



Szanowny Panie Redaktorze, po przeczytaniu Pana artykułu „(Nie)święta technika” (Don BOSCO 5/2010) postanowiłam do Pana napisać. Proszę mi odpowiedzieć: czy to jest właściwe, by instruktor karate, którego plakaty są rozwieszone w mieście, był szafarzem, a teraz jeszcze koordynatorem wspólnoty Salezjanów Współpracowników? (...) Drugie pytanie jest takie: czy ćwicząc karate jest się narażonym na otwarcie na działanie złego ducha, czy jest to całkowicie bezpieczne dla ćwiczącego?

Salezjanka Współpracownica

Droga Pani, z zasady nie odpowiadam na listy nie podpisane imieniem i nazwiskiem, jednak rozumiem złożoność sytuacji, ale też w związku z tym moja odpowiedź będzie nie do końca wprost.

Czy karate jest (może być) nośnikiem obcej chrześcijaństwu duchowości? Czy może prowadzić do zmian światopoglądowych wyprowadzających ćwiczącego poza chrześcijańskie spojrzenie na świat oraz poza naukowe podejście do rzeczywistości zjawisk? I wreszcie: czy może prowadzić do decyzji woli sprzecznych z pierwszym przykazaniem Bożym?

Gdy ktoś pyta: czy ćwiczenia karate mogą inicjować duchowo? Odpowiadam: tak. Znanych jest wiele świadectw osób zniewolonych na skutek kontaktów z tym środowiskiem i poprzez otwarcie się na autorytet mistrza inicjowanego duchowo.

Czy każda osoba praktykująca ćwiczenia nazywane karate jest skazana na duchowe związanie? Nie wiem. Zapytajmy więc inaczej: czy istnieją takie szkoły karate, w których ćwiczenia są niczym więcej, jak tylko absolutnie neutralnymi dla umysłu, woli i ducha ćwiczeniami ciała? Czy znane są takie szkoły karate?
Sztuki walki to dziedzina, w której płynność i zmiana jest czymś oczywistym. Każdy, kto uzna siebie za mistrza, może stworzyć własną szkołę, własny język do opisu tego, co robi. Może wszystko. W niektórych szkołach mówi się o „energii”, obiecuje się nadnaturalne możliwości i wprowadza uczniów w techniki medytacyjne. Więc na pewno mamy do czynienia z manipulacją. Z ukrytą duchowością, w którą adepci wprowadzani są pod pozorem ćwiczeń samoobrony. Zatem: z anty-religią. Tak bowiem Bóg nazywa w Biblii każdą duchowość nie będącą odniesieniem się do Niego.

Jednak szkoły, w których nie mówi się nic o medytacji, koncentracji i osiąganiu nadludzkich mocy, wcale nie muszą być bezpieczne duchowo. Sensei może bowiem uczyć tylko ruchów, postaw, uderzeń i zasłon. A i tak będzie wprowadzał w toksyczną duchowość. Jak to możliwe? Otóż zmęczenie wywołane wielokrotnym powtórzeniem jakiegoś ćwiczenia i monotonia, taka sama jak przy mantrowaniu oraz same postawy ciała, które nie są wzięte z aerobiku, lecz są sprofanowaniem świętych technik hinduizmu, to wszystko wystarczy, by wprowadzić ucznia w trans.

Kilkaset powtórzeń jakiejś techniki na treningu i postawy ciała zaczerpnięte z jogi, oto dlaczego nawet skupiający się tylko na „fizycznym” aspekcie sztuki walki mistrzowie mogą prowadzić swych uczniów we wschodnią duchowość.

„Twarde” sztuki walki koncentrują się na mięśniach, refleksie i sprycie. „Miękkie” na energiach i mocach. Ale istotą zarówno twardej, jak i miękkiej drogi sztuk walki jest działanie w transie. Działanie automatyczne. Wychodzące poza kontrolę umysłu i otwierające człowieka na świat duchowy. Jakikolwiek będzie jego światopogląd.

Istoty zamieszkujące demoniczny świat duchowy starają się zrobić wszystko, by uzależnić osobę, która otworzyła się na ich oddziaływanie. Dlaczego? Bo chcą robić krzywdę. Muszą więc dawać „cukierki”. A w efekcie uzależniać, by ktoś chciał robić coś, co czyni mu krzywdę. Sam ćwiczący łatwo może sprawdzić, czy już uzależnił się od ćwiczeń. Niech je na trzy miesiące przerwie. Czy jest do tego zdolny? Czy potrafi rozmawiać o nich bez emocji, wysłuchiwać argumentów na przykład byłych adeptów karate, którzy wykazują szereg śmiertelnych czasami niebezpieczeństw związanych z ćwiczeniem wschodnich sztuk walki?

Karate może być nośnikiem obcej chrześcijaństwu duchowości. Może prowadzić do zmian światopoglądowych wyprowadzających ćwiczącego poza chrześcijańskie spojrzenie na świat oraz poza naukowe podejście do rzeczywistości zjawisk. I wreszcie: może w efekcie prowadzić do decyzji woli sprzecznych z pierwszym przykazaniem Bożym.