facebook
Audiobook:
O Janku przyjacielu młodzieży
autor: Maria Kączkowska
odcinek 33: Zadanie życia spełnione


W Waszych intencjach modlimy się codziennie
o godzinie 15:00 w Sanktuarium
M.B.Wspomożycielki Wiernych w Szczyrku
W intencji uzdrowienia mojego wnuka Stanisława z Bogu wiadomych chorób. Bóg zapłać
babcia
2019-08-13 16:28:51
Za moich synów Mariusza i Mateusza o łaskę wiary i powrót do kościoła
Mama
2019-08-07 11:34:22
Proszę o modlitwę za moich braci: Staszka, Janka i Krzysia o nawrócenie się do Pana Jezusa całym sercem
Barbara
2019-08-03 13:30:20
Blogi:
Agnieszka Rogala Blog
Agnieszka Rogala
relacje między rodzicami a dziećmi
Jak nie kochać dzieci.
Karol Kliszcz
pomiędzy kościołem, szkołą a oratorium
Bezmyślność nie jest drogą do Boga
Karol Kliszcz Blog
Łukasz Kołomański Blog
Łukasz Kołomański
jak pomóc im uwolnić się od uzależnień
e-uzależnienia
Andrzej Rubik
z komżą i bez komży
Tożsamość
Andrzej Rubik Blog
Maria Fortuna-Sudor Blog
Maria Fortuna-Sudor
na marginesie
Teraz!
Tomasz Łach
okiem katechety
Bóg jest czy nie jest?
Tomasz Łach Blog

Archiwum

Rok 2010 - wrzesień
ROZMOWA Z ... Egzamin z miłości bliźniego

Małgorzata Tadrzak-Mazurek, ks. Andrzej Godyń SDB

strona: 9



Rozmowa z ks. Marianem Suboczem – dyrektorem Caritas Polska, członkiem Papieskiej Rady „Cor Unum”, inicjatorem m.in. Wigilijnego Dzieła Pomocy Dzieciom

Po co Kościół angażuje się w działalność społeczną?
Kościół oparty jest na trzech kolumnach. Jedna kolumna to kerygmat – przepowiadanie Słowa Bożego, drugą są sakramenty święte, a trzecią – diakonia. Wyobraźmy sobie, że którejś z tych kolumn zabraknie. Co się stanie? Cała budowla zachwieje się, nie będzie miała stabilności. Dlatego jest bardzo istotne zaangażowanie społeczne Kościoła. Chrystus powiedział: „Idźcie na cały świat i nauczajcie wszystkie narody”. Ale oprócz tego nauczania, trzeba też zaopiekować się tymi, którzy znaleźli się w trudnej sytuacji. Tego też nauczył nas Chrystus – uzdrawiał chorych, dawał chleb tłumom i ryby do zjedzenia, kiedy byli głodni, kazał Apostołom ich karmić. Co zrobili Apostołowie, kiedy powstał Kościół? Powiedzieli: my zajmiemy się nauczaniem, a ustanowimy diakonów, którzy zajmą się akcją charytatywną. Powstała więc diakonia. Od samego początku Kościół zajmował się więc pracą charytatywną, moglibyśmy powiedzieć w języku współczesnym: zaangażowaniem społecznym. Wiemy dobrze, że od samego początku chrześcijanie grzebali umarłych, pierwsi zaczęli troszczyć się o wyrzucane zwłoki. Powstawały zakony, których charyzmat był skierowany ku pomocy innym, np. zakon zajmujący się wykupem niewolników, zakony, które zajmowały się edukacją. Praca społeczna Kościoła trwa więc od samego początku. Już Stary Testament do niej przygotowywał. Było np. prawo dziesięciny – po skoszeniu zboża trzeba było zostawić na polu kłosy dla ubogich. Tak się dzieje także dziś poprzez encykliki, zwłaszcza najnowsze Benedykta XVI. Kościół cały czas mówi o zaangażowaniu społecznym. My nie możemy nie być zaangażowani społecznie, bo to należy do naszego powołania.

To znaczy, że każdy z nas ma obowiązek angażowania się w sprawy społeczne, czy to dotyczy tylko kościelnych instytucji?
Kochaj bliźniego swego, jak siebie samego. Oczywiście są instytucje powołane do tego rodzaju pracy, bo to nie może być pozostawione same sobie, szczególnie, jeśli bierze się odpowiedzialność za chorych, za sieroty, bezdomnych. Natomiast my wszyscy, bez wyjątku, jesteśmy powołani do tego, aby realizować to zadanie społeczne. Jedni to biorą bardziej serio, inni mniej, ale każdy musi zdać ten egzamin z miłości bliźniego, bo z tego robimy rachunek sumienia i z tego będziemy rozliczani. Właśnie z przykazania miłości wobec drugiego.

Zdajemy ten egzamin jako społeczeństwo, czy raczej obojętniejemy, wzbogacając się?
Na pewno mnogość potrzeb powoduje, że ludzie się przyzwyczajają, mówią, że nieszczęścia są, były i będą. Chrystus też mówił: „Biednych zawsze mieć będziecie”, dlatego istotne jest, żeby Kościół czy inne organizacje ciągle pobudzały społeczeństwo do odpowiedzialności. W każdym człowieku jest jakaś odrobinka dobra. Trzeba ją tylko uchwycić i pomóc rozwinąć. Ludzie chcą wiedzieć na jaki cel idą ich pieniądze, jaka instytucja będzie nimi dysponowała, ale jeśli ta instytucja rzetelnie się rozlicza, to z hojnością Polaków nie ma problemu. Nie jesteśmy ani lepsi, ani gorsi w tym względzie od innych narodów. Gorzej jest jednak z aktywnością. Na 11 tys. parafii w Polsce, mamy 5.5 tys. parafialnych zespołów Caritas, więc trzeba jeszcze wciąż poruszyć serca… Ci, którzy są bardziej wrażliwi, bardziej otwarci angażują się społecznie sami lub poprzez organizacje. Na przykład Matka Teresa z Kalkuty. Zaczęła zbierać biedaków z ulicy i powstał zakon. Jest też działanie Łaski Bożej. Pan Bóg działa w świecie, nie zmuszając do niczego, ale pobudzając do czynienia dobra.

Więc Caritas nie tylko pomaga, ale jeszcze ma za zadanie „poruszać serca”?
To musi iść w parze – pomoc i edukacja. Na pewno musi pomagać człowiekowi, ale musi też edukować i formować. Najpierw siebie. Działalność Caritas idzie dalej niż filantropia, choć to piękne dzieło, bo filantrop widzi biedę ludzką i stara się zaangażować w pomoc ze współczucia, natomiast Caritas ma motywację ewangeliczną. Opiera się na słowach Chrystusa: „Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, mnieście uczynili”. Bo Chrystus identyfikuje się z ludźmi biednymi, słabymi, odrzuconymi.

Czy to znaczy, że za pomocą Caritasu zawsze idzie ewangelizacja?
Nie! Ale jeżeli pomagam, to też ewangelizuję, bo drugi człowiek stawia sobie pytanie: dlaczego ta siostra czy ten młody człowiek to robi? Nie znaczy to jednak, że ja, pomagając ewangelizuję.

Istnieje jednak ryzyko pomocy interesownej, w zamian za coś…
Oczywiście, że bywa też pomoc interesowna. Jakaś organizacja czy sekta pomaga, żeby pozyskać tych ludzi dla siebie. Natomiast działanie Caritasu polega na pomocy Chrystusowi. Panie, kiedy widzieliśmy Ciebie? Wtedy, gdy pomagaliście jednemu z tych najmniejszych. Ta granica jest delikatna, ale jeśli ja pomagam, żeby pozyskać ludzi, to wtedy nie ma tego działania ewangelicznego, bo szukam korzyści. I tu jest też ważne działanie edukacyjne. My musimy też wciąż edukować sami siebie poprzez modlitwę, rekolekcje, ale również edukować młodzież.

W jaki sposób formujecie młodzież?
Staramy się formować już najmłodsze dzieci, nawet w przedszkolach powstają koła Caritas. Ostatnio powstał ciekawy program, dotyczący szkolnych kół Caritasu. Są również koła akademickie. Można skorzystać z opracowanych specjalnych katechez dla szkolnych kół, są też podręczniki, jak takie koło założyć. Oprócz tego mamy podręcznik dla parafii, na każdy dzień są przygotowane konferencje. Czasem formują nas też biedni, bo jedna strona od drugiej się uczy i często młodzi ludzie, którzy zetkną się z biedą, z hospicjami po jakimś czasie się zmieniają, w sensie pozytywnym. Dlatego, że z natury człowiek jest stworzony do czynienia dobra i młody człowiek chce czynić dobro, trzeba mu to tylko ułatwić. Zauważyliśmy, że ci młodzi, którzy angażują się w wolontariat na rzecz innych bardzo dojrzewają, bardziej angażują się też w sprawy szkoły, mają też lepsze oceny. To jest wychowywanie przyszłych społeczników.

Czyli angażowanie młodych w działalność charytatywną pomaga w wychowaniu?
Tak. Im bardziej dziecko będzie zaangażowane społecznie, tym będzie dojrzalsze, a społeczeństwo będzie miało w przyszłości większą korzyść z takiego obywatela.

Caritas, to jednak nie tylko wolontariusze…
Oczywiście Caritas zatrudnia także pracowników, bo nie wszystkim mogą zająć się wolontariusze. Muszą istnieć struktury. Caritas posiada swoją główną siedzibę w Rzymie. To biuro koordynuje pracę na całym świecie, jak są powodzie, trzęsienia ziemi, to oni zbierają i przekazują informacje. Potem są biura kontynentalne. My w Europie mamy takie biuro w Brukseli. Potem istnieją Caritasy narodowe, diecezjalne i zespoły parafialne. Oprócz tego istnieje Papieska Rada „Cor Unum” (taki papieski Caritas), która szczególnie zwraca uwagę na Afrykę i kraje trzeciego świata. Główną zasadą działalności Caritasu jest ochrona życia od poczęcia do naturalnej śmierci. Dlatego tworzymy „okna życia”, choć to ostateczność, a nie nasz cel; poza tym mamy hospicja; zakłady opieki leczniczej; domy samotnej matki; domy dla bezdomnych i stołówki dla nich; organizujemy wakacje dla dzieci ubogich; mamy też Wigilijne Dzieło Pomocy Dzieciom; a w Wielkim Poście skarbonki, do których dzieci odkładają zaoszczędzone przez siebie pieniądze dla biednych; w Wielkanoc sprzedajemy paschaliki. Angażujemy się także w pomoc poszkodowanym przez klęski żywiołowe w kraju i na świecie. W tym roku zebraliśmy dla powodzian 19,5 miliona złotych i 11 milionów złotych w towarze. Oprócz tego w ostatnim czasie była akcja na rzecz Haiti. Teraz budujemy tam szkoły i szpitale. Zdecydowaliśmy, że dając wykształcenie tym ludziom, dajemy szansę również państwu. Ważne jest, żeby dzieci były edukowane. W Polsce też prowadzimy akcję „Skrzydła”, wspierając dzieci w formie stypendiów. Caritas w Polsce pragnie stać się głosem ubogich, wykluczonych z powodu ubóstwa materialnego, kulturowego i moralnego oraz osób osamotnionych i bezradnych wobec starości, choroby i niepełnosprawności.

Sporo tego. Państwo wspiera Was w jakikolwiek sposób?
Wspiera wszystkie organizacje pozarządowe. Muszą być przecież jakieś przepisy, zbiórki muszą być kontrolowane. Państwo musi kontrolować. Powinno natomiast mieć większe zaufanie a bardziej wspierać.

Finansowo też?
Nawet i finansowo. Jeśli ma fundusze, to powinno powiedzieć: zróbcie to wy, bo zrobicie taniej i lepiej. Co roku rozdajemy np. dziesiątki ton żywności biednym, Gdyby robiło to państwo, musiałoby zatrudnić urzędników, opłacić ich, zapewnić im miejsce pracy, ogrzać je… A my robimy to dzięki pracy wolontariuszy. Dlatego państwo powinno wspierać prace instytucji pozarządowych, bo takie organizacje odciążają je.