facebook
Audiobook:
O Janku przyjacielu młodzieży
autor: Maria Kączkowska
odcinek 33: Zadanie życia spełnione


W Waszych intencjach modlimy się codziennie
o godzinie 15:00 w Sanktuarium
M.B.Wspomożycielki Wiernych w Szczyrku
O ustanie pandemii corona wirusa
Staszek
2020-05-29 10:06:03
W intencji wszystkich MAM
Ala
2020-05-29 10:04:41
Za Tomka z W
Piotr
2020-03-29 19:05:04
Blogi:
Agnieszka Rogala Blog
Agnieszka Rogala
relacje między rodzicami a dziećmi
Jak nie kochać dzieci.
Karol Kliszcz
pomiędzy kościołem, szkołą a oratorium
Bezmyślność nie jest drogą do Boga
Karol Kliszcz Blog
Łukasz Kołomański Blog
Łukasz Kołomański
jak pomóc im uwolnić się od uzależnień
e-uzależnienia
Andrzej Rubik
z komżą i bez komży
Na dłoń czy na klęczkach?
Andrzej Rubik Blog
Maria Fortuna-Sudor Blog
Maria Fortuna-Sudor
na marginesie
Strach
Tomasz Łach
okiem katechety
Bóg jest czy nie jest?
Tomasz Łach Blog

Archiwum

Rok 2009 - styczeń
RODZINA SALEZJAŃSKA. Kto ocalił jedno życie, ratuje cały świat

ks. Jarosław Wąsowicz SDB

strona: 20



To chyba najbardziej znana sentencja z żydowskiego Talmudu. Jest wygrawerowana na medalu Sprawiedliwy wśród Narodów Świata. Medal ten został ustanowiony dekretem knesetu w 1963 r. Jest przyznawany osobom i rodzinom, które z narażeniem własnego życia ratowały Żydów podczas II wojny światowej. Osoba uznana za Sprawiedliwego ma także przywilej wpisania nazwiska na Murze Honorowym w Ogrodzie Sprawiedliwych w Yad Vashem oraz przysługuje jej prawo do zasadzenia własnego drzewa w parku otaczającym siedzibę instytutu. Jednym z wielu tysięcy Polaków uhonorowanych tym odznaczeniem jest salezjanin ks. Michał Kubacki. Tytuł Sprawiedliwego wśród Narodów Świata został mu przyznany pośmiertnie 10 lutego 1997 r., na wniosek ocalonej Haliny Aszkenazy-Engelhard.

Michał Kubacki urodził się 6 września 1898 r. w Biechowie k. Wrześni w rolniczej rodzinie Władysława i Marianny z Sybilskich. W 1922 r. wstąpił do nowicjatu salezjańskiego w Kleczy Dolnej i po roku formacji złożył pierwszą profesję zakonną. Święcenia kapłańskie przyjął 19 lipca 1931 r. w Łodzi z rąk ks. bpa Wincentego Tymienieckiego i rozpoczął pracę w parafii św. Teresy.

Wybuch II wojny światowej zastał ks. Kubackiego w Warszawie. W latach 1933-1945 pełnił funkcję wikariusza w parafii przy Bazylice Najświętszego Serca Pana Jezusa na Pradze. Pełnił także obowiązki kierownika Caritasu oraz jej administratora, kiedy proboszcz ks. Antoni Hlond (brat prymasa Polski) ukrywał się przed Niemcami. Ksiądz Kubacki z odwagą brał w tym okresie udział w ratowaniu przed zagładą warszawskich Żydów. W dokumentach archiwalnych zachowały się dwa świadectwa o ocalonych przez niego ludziach.

Pierwszą osobą, której pomógł była ośmioletnia Zosia. To żydowskie dziecko pewnego dnia pojawiło się w kościele, gdzie na kilka dni ukrył ją ks. Michał. W tym czasie szukał jakiejś rodziny, która by ją przyjęła. Znalazł dla niej takich ludzi, ale po kilku dniach dziewczynka znowu wróciła do kościoła. Jej zastępcza rodzina wystraszyła się reakcji sąsiadów. Po kilku dniach ks. Kubacki znalazł dla niej nową rodzinę, która nie bała się otoczyć ją swoją opieką.

Kolejne udokumentowane wydarzenie związane jest z osobą Haliny Aszkenazy-Engelhard. Wraz ze swoją mamą mieszkała na terenie getta warszawskiego, gdzie zarabiały na życie pracą w kuchni oraz użyczając domowego telefonu szmuglerom. 19 kwietnia 1943 r. na wezwanie Żydowskiego Komitetu Narodowego (ŻKN) w getcie warszawskim wybuchło powstanie. Była to próba zbrojnego powstrzymania ostatecznej likwidacji getta podjętej przez Niemców na rozkaz H. Himmlera. Resztka pozostałych w getcie Żydów (około 70 tys.) miała być deportowana do obozów zagłady i uśmiercona. Dwa tygodnie po wybuchu powstania Halina, wraz ze wszystkimi mieszkańcami małej kamienicy przy Franciszkańskiej, trafiła na Umschlagplatz. Tam została załadowana do pociągu wiozącego Żydów do obozu koncentracyjnego na Majdanku. W czasie transportu udało się jej wyskoczyć z wagonu wraz z kilkoma innymi młodymi osobami. Pierwsze dni spędziła w noclegowni dla bezdomnych. Następnie, zgodnie z radą matki, udała się na Pragę do Bazyliki Najświętszego Serca Pana Jezusa przy ul. Kawęczynskiej 53, gdzie odszukała ks. Michała Kubackiego. Ksiądz przygarnął ją, nakarmił i wystawił metrykę chrztu.

Od tego momentu Halina Aszkenazy-Engelhard funkcjonowała jako sierota z Płocka pod nazwiskiem Halina Ogonowska. Ks. Kubacki zatrudnił ją w parafialnym Caritasie. Razem z innymi kobietami gotowała tam obiady dla kilkuset osób: okolicznej biedoty i dzieci uczęszczających do szkoły kościelnej. W swojej książce „Pragnęłam żyć” po latach wspominała ks. Kubackiego jako człowieka miłego, wyrozumiałego i opiekuńczego. W jednym z fragmentów pisała: „Ksiądz Kubacki i gosposia okazywali mi niezwykłą serdeczność; największym moim problemem była nieznajomość zasad i dogmatów wiary katolickiej. Postanowiłam uczyć się tego od pierwszego dnia. Życie w tej społeczności bez poznania zasad i praktyk tej religii było rzeczą prawie niemożliwą. Chodziłam codziennie do księdza, który nauczył mnie religii, najważniejszych zasd wiary i modlitw. Był to człowiek szlachetny i uczciwy, szanował moje pochodzenie i do niczego mnie nie zmuszał. Cieszył się jednak moją chęcią poznania wiary, która była dla niego całym życiem”.

Halina Aszkenazy-Engelhard żyje po dziś dzień. Jest przewodniczącą Związku Żydów Warszawskich w Izraelu. Nie zapomniana o swoich polskich dobrodziejach. To na jej wniosek ks. Kubacki został włączony w poczet Sprawiedliwych wśród Narodów Świata.

Ksiądz Kubacki po wojnie został proboszczem w poniemieckiej parafii w Lubrzy i do końca swojego życia pracował na Ziemiach Odzyskanych. Zmarł 18 lipca 1978 r. i został pochowany na cmentarzu parafialnym w Lubrzy. Przypominamy piękny fragment historii jego życia nie przypadkowo. 13 listopada 2008 r. Prezydent RP Lech Kaczyński odznaczył pośmiertnie ks. Michała Kubackiego Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.