facebook
Audiobook:
O Janku przyjacielu młodzieży
autor: Maria Kączkowska
odcinek 33: Zadanie życia spełnione


W Waszych intencjach modlimy się codziennie
o godzinie 15:00 w Sanktuarium
M.B.Wspomożycielki Wiernych w Szczyrku
O ustanie pandemii corona wirusa
Staszek
2020-05-29 10:06:03
W intencji wszystkich MAM
Ala
2020-05-29 10:04:41
Za Tomka z W
Piotr
2020-03-29 19:05:04
Blogi:
Agnieszka Rogala Blog
Agnieszka Rogala
relacje między rodzicami a dziećmi
Jak nie kochać dzieci.
Karol Kliszcz
pomiędzy kościołem, szkołą a oratorium
Bezmyślność nie jest drogą do Boga
Karol Kliszcz Blog
Łukasz Kołomański Blog
Łukasz Kołomański
jak pomóc im uwolnić się od uzależnień
e-uzależnienia
Andrzej Rubik
z komżą i bez komży
Na dłoń czy na klęczkach?
Andrzej Rubik Blog
Maria Fortuna-Sudor Blog
Maria Fortuna-Sudor
na marginesie
Strach
Tomasz Łach
okiem katechety
Bóg jest czy nie jest?
Tomasz Łach Blog

Archiwum

Rok 2017 - grudzień
albo- -ALBO

Tomasz P. Terlikowski

strona: 29



Reformacja nie jest niczym, co katolik mógłby świętować, a przypisywanie jej pochodzenia od Ducha Świętego dowodzi jedynie niezrozumienia katolicyzmu.

Jesteśmy już po obchodach 500-lecia reformacji, można więc spokojnie przyjrzeć się uczestnictwu w nich hierarchów i wiernych katolickich. Nie będę ich wymieniać, bo w tekście tym nie chodzi o ocenianie czy potępianie kogokolwiek, a jedynie o to, by zastanowić się, na ile z katolickiego punktu widzenia „świętowanie” reformacji może mieć sens. Odpowiedź wydaje się jasna: dla katolika święto reformacji to raczej czas smutku i pokuty niż okazja do świętowania.

Jedność Kościoła zachodniego została na skutek reformacji zniszczona, rozpoczął się czas wojen religijnych, a czysta Ewangelia, jaką głosić miał Luter, u wielu jego następców przekształciła się w głoszenie czystego ducha czasów, który z Duchem Świętym nie ma i nie może mieć nic wspólnego. Niestety, dla wielu katolików nie jest to wcale oczywiste, a swoją sympatię do reformacji uzasadniają oni… ekumenizmem

Smutnym przykładem takiej postawy jest wypowiedź sekretarza Konferencji Episkopatu Włoch biskupa Nunzio Galatino, który oznajmił, że reformacja Marcina Lutra była „wydarzeniem Ducha Świętego” i że jest ona prawdziwym wyrazem zasady „Ecclesia semper reformanda”. Trudno nie dostrzec, że gdyby potraktować tę wypowiedź dosłownie, to trzeba by uznać, że Bóg (a Duch Święty jest Bogiem) jest irracjonalny. Najpierw bowiem powołuje do istnienia Kościół, z jego doktryną, tradycją, papiestwem i biskupami, by później uznać, że to wszystko bzdura i powołać do istnienia nowy Kościół, bez kapłaństwa, Eucharystii, papieża i kultu świętych. A drugi oczywiście utrzymać… Nieracjonalne? Oczywiście, że nieracjonalne, a Bóg jest Bogiem rozumnym, działającym celowo, a nie istotą absurdalną z natury. Doskonale pokazał to zresztą, polemizując z biskupem Galatino, były prefekt albo- -ALBO Kongregacji Nauki Wiary kardynał Gerhard Müller, który jasno i zdecydowanie zaznaczył, że jeśli reformacja miała coś wspólnego z Duchem Świętym to raczej to, że była rewolucją przeciw Niemu.

Jego zdaniem reformacja nie miała nic wspólnego z reformą, ale była w istocie „totalną zmianą fundamentów wiary katolickiej”. „Luter odrzucił wszystkie zasady wiary katolickiej, Pisma Świętego, Tradycji Apostolskiej, Magisterium Papieży i Soborów, biskupstwo” – zaznaczał kardynał.

To zaś oznacza, że jego działania nie można określić jako wypływającego od Ducha Świętego, ten bowiem pomaga Kościołowi zachować pełnię nauczania w Jej ciągłości.

Ta dyskusja pokazuje nie tylko poziom niewiedzy także biskupów katolickich na temat reformacji, ale także poziom zamieszania doktrynalnego. Ekumenizm nie ma oznaczać, że ignorujemy prawdę o Kościele, która trwa w Kościele katolickim, ani tym bardziej nie ma oznaczać, że odrzucenie ogromnej części katolickiej tradycji przez Marcina Lutra przestaje się liczyć. Ekumenizm to nie relatywizm, ale… dążenie do jedności w Prawdzie wszystkich chrześcijan. Udawanie, że różnic nie ma, a podział służy chrześcijaństwu, jest działaniem antyekumenicznym. Warto o tym, wraz z kard. Müllerem, przypominać. Nie, nie po to, by obrażać luteran czy kwestionować ich prawo do wyznawania swojej wiary, ale po to, by głosić pełnię prawdy i by w imię zgody nie cenzurować pełnej prawdy, która trwa w Kościele katolickim.

Nie jest naszą zasługą, że zostaliśmy (albo urodziliśmy się) katolikami, ale jest naszym zadaniem głosić prawdę, jaka została nam w Kościele powierzona. 