facebook
Audiobook:
O Janku przyjacielu młodzieży
autor: Maria Kączkowska
odcinek 33: Zadanie życia spełnione


W Waszych intencjach modlimy się codziennie
o godzinie 15:00 w Sanktuarium
M.B.Wspomożycielki Wiernych w Szczyrku
Za Tomka z W
Piotr
2020-03-29 19:05:04
Proszę o modlitwę w intencji mojego taty - aby szybko wrócił do zdrowia. Jest po ciężkiej operacji i w stanie zagrażającym życiu.
Krzysztof
2020-02-15 22:26:08
Proszę Boga Ojca w imię Pana Jezusa za wstawiennictwem Matki Najświętszej o opiekę od zła, szczęśliwą podróż i błogosławieństwo we wszystkich sprawach dla rodziny Jana.
Jan
2020-01-29 13:28:49
Blogi:
Agnieszka Rogala Blog
Agnieszka Rogala
relacje między rodzicami a dziećmi
Jak nie kochać dzieci.
Karol Kliszcz
pomiędzy kościołem, szkołą a oratorium
Bezmyślność nie jest drogą do Boga
Karol Kliszcz Blog
Łukasz Kołomański Blog
Łukasz Kołomański
jak pomóc im uwolnić się od uzależnień
e-uzależnienia
Andrzej Rubik
z komżą i bez komży
Tożsamość
Andrzej Rubik Blog
Maria Fortuna-Sudor Blog
Maria Fortuna-Sudor
na marginesie
Strach
Tomasz Łach
okiem katechety
Bóg jest czy nie jest?
Tomasz Łach Blog

Archiwum

Rok 2015 - styczeń
Nieszczelna amfora

Bruno Ferrero

strona: 19



Pewien wieśniak codziennie dostarczał do wioski wodę ze źródła w dwóch pękatych amforach, przytroczonych do grzbietu osła, kroczącego u jego boku. Z jednej z amfor, sta rej i pełnej pęknięć, podczas wędrówki wyciekała woda. Druga, nowa i bez skazy, utrzymywała całą zawartość, co do kropli. Stara, spękana amfora czuła się biedna i nieużyteczna, tym bardziej że nowa nie przepuściła żadnej okazji, by podkreślić swą doskonałość: „Ja nie tracę nawet kropeleczki wody!". Pewnego ranka stara amfora zwierzyła się właścicielowi: -Wiesz, jestem świadoma moich ograniczeń. Przeze mnie tracisz czas, trud i pieniądze. Kiedy dochodzimy do wioski, jestem w połowie pusta. Wybacz mi moją niedoskonałość i moje rany.
Następnego dnia podczas wędrówki właściciel zwrócił się do spękanej amfory, mówiąc:
- Popatrz na pobocze drogi.
- Jest przepiękne, pełne kwiatów.
- To dzięki tobie - odpowiedział właściciel. - To ty każdego dnia podlewasz pobocze drogi.
Kupiłem paczuszkę nasion kwiatowi posiałem je wzdłuż drogi, a ty, nie wiedząc o tym, niechcący podlewasz je każdego dnia.
Jesteśmy pełni ran i pęknięć, ale jeśli zechcemy. Bóg poprzez naszą niedoskonałość potrafi uczynić cuda. Marzyłem wiele w snach, które nigdy nie ożyły. Widziałem, jak znikały o świcie. Lecz te nieliczne, jakie w Bogu się spełniły, sprawiły, że chcę śnić całe życie. Zanosiłem modlitwy - odpowiedź nie była dana, choć czekałem długo i cierpliwie. Jednak ta cząstka, co została wysłuchana sprawia, że wciąż modlę się gorliwie. Ufałem mym bliskim, co łatwo mnie porzucili, zostawiony - płakałem samotnie. Lecz ci nieliczni, którzy zawsze ze mną byli, pomagają mi ufać stokrotnie. Siałem wiele nasion, które padały na drogę, więc musiały je ptaki wydziobać. Lecz ten złoty snop, który w ramionach swych niosę, dał mi moc zasiewania od nowa.
Opowiadanie z tomiku „Życie jest wszystkim, co posiadamy" wydanego przez Wydawnictwo Salezjańskie.