facebook
Audiobook:
O Janku przyjacielu młodzieży
autor: Maria Kączkowska
odcinek 33: Zadanie życia spełnione


W Waszych intencjach modlimy się codziennie
o godzinie 15:00 w Sanktuarium
M.B.Wspomożycielki Wiernych w Szczyrku
O ustanie pandemii corona wirusa
Staszek
2020-05-29 10:06:03
W intencji wszystkich MAM
Ala
2020-05-29 10:04:41
Za Tomka z W
Piotr
2020-03-29 19:05:04
Blogi:
Agnieszka Rogala Blog
Agnieszka Rogala
relacje między rodzicami a dziećmi
Jak nie kochać dzieci.
Karol Kliszcz
pomiędzy kościołem, szkołą a oratorium
Bezmyślność nie jest drogą do Boga
Karol Kliszcz Blog
Łukasz Kołomański Blog
Łukasz Kołomański
jak pomóc im uwolnić się od uzależnień
e-uzależnienia
Andrzej Rubik
z komżą i bez komży
Tożsamość
Andrzej Rubik Blog
Maria Fortuna-Sudor Blog
Maria Fortuna-Sudor
na marginesie
Strach
Tomasz Łach
okiem katechety
Bóg jest czy nie jest?
Tomasz Łach Blog

Archiwum

Rok 2015 - czerwiec
Uczmy się od kardynała Burke’a

Tomasz P. Terlikowski

strona: 29




Mamy właśnie okres między wyborami. I dlatego warto przypomnieć, że głosowanie jest także aktem moralnym i religijnym.

Najlepiej pokazał to, jeszcze gdy był arcybiskupem St. Louis, obecny kardynał Raymond Leo Burke, gdy w trakcie wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych publicznie oznajmił, że nie udzieliłby komunii świętej Johnowi Kerry’emu, który publicznie wspierał aborcję. Inny kongresmen Partii Demokratycznej został zaproszony do arcybiskupa, który jasno i zdecydowanie przypomniał mu, że wspieranie aborcji jest nie do pogodzenia z byciem katolikiem i uświadomił, że jeśli nie zmieni swojego postępowania, to nie będzie mógł przystępować do komunii świętej. – Tu nie chodzi o wzywanie polityków na dywanik, ale o apel skierowany do sumień katolików – wyjaśniał swoje stanowisko amerykańskim mediom. – Zrobiłbym to samo z każdym politykiem, którego działania polityczne byłyby sprzeczne z nauczaniem moralnym Kościoła – dodał. – Uświadomienie sakramentalnych konsekwencji – takich jak odmowa komunii – jest duszpasterską odpowiedzialnością.

To jest również droga Kościoła, by pokazywać, jak istotne są te fundamentalne kwestie – uzupełniał. W liście duszpasterskim skierowanym do wiernych swojej diecezji przypomniał zaś, że wspieranie polityków, którzy opowiadają się za zabijaniem dzieci (czy eutanazją), jest grzechem ciężkim. – To poważny grzech – podkreślał w wywiadzie dla „St. Louis Review”. – Osoba, która zagłosowała na takiego kandydata, może przystąpić do komunii świętej dopiero po prawdziwej pokucie i wyznaniu grzechów w spowiedzi. To nie jest w porządku wspierać kandydatów, którzy opowiadają się za aborcją – mówił. W liście pasterskim uzupełniał zaś: „To nie jest kwestia, jak to ma miejsce w przypadku polityków, których opinie są publiczne, odmowy komunii wyborcom, którzy wspierają polityków proaborcyjnych. Ale katolicy, którzy wspierają takich kandydatów, uczestniczą w potężnym złu. Oni muszą okazać przemianę serca i zostać sakramentalnie pojednani, aby móc przystępować do Eucharystii”.

I zdania nie zmienił, gdy papież Benedykt XVI powołał go na stanowisko prefekta Sygnatury Apostolskiej. Zaledwie kilka dni po powołaniu go do Stolicy Apostolskiej w wywiadzie dla dziennika „Avvenire” zaznaczał, że Partia Demokratyczna, wspierając aborcję i badania nad embrionalnymi komórkami macierzystymi, „ryzykuje stanie się Partią Śmierci”. Kilka tygodni później, bo w październiku roku 2010 w trakcie przemówienia wygłoszonego podczas kongresu Human Life International, przypomniał, że pokuta polityka, który publicznie wspierał zabijanie nienarodzonych, także musi być publiczna. – Kiedy ktoś publicznie popierał i współuczestniczył w aktach o charakterze grzechu ciężkiego, prowadząc wielu do zgorszenia czy błędów w kwestii wartości życia ludzkiego czy integralności małżeństwa i rodziny, jego pokuta za takie działania także musi być publiczna – zaznaczył ówczesny prefekt Sygnatury Apostolskiej. Arcybiskup Burke wskazał także, że jest – często obecnym w debacie publicznej – absurdem twierdzenie, że tak jasne stanowisko jest dzieleniem Kościoła czy brakiem miłosierdzia. – Kłamanie czy milczenie w sprawie prawdy nigdy nie jest znakiem miłosierdzia. Jedność, która nie jest oparta na prawdzie i prawie moralnym, nie jest jednością Kościoła. Jedność Kościoła jest oparta na mówieniu prawdy z miłością – zaznaczył.
A my powinniśmy te słowa nie tylko zapamiętać, ale i wcielać w życie. ■

Kłamanie czy milczenie w sprawie prawdy nigdy nie jest znakiem miłosierdzia. Jedność, która nie jest oparta na prawdzie i prawie moralnym, nie jest jednością Kościoła. Jedność Kościoła jest oparta na mówieniu prawdy z miłością.