facebook
Audiobook:
O Janku przyjacielu młodzieży
autor: Maria Kączkowska
odcinek 33: Zadanie życia spełnione


W Waszych intencjach modlimy się codziennie
o godzinie 15:00 w Sanktuarium
M.B.Wspomożycielki Wiernych w Szczyrku
O ustanie pandemii corona wirusa
Staszek
2020-05-29 10:06:03
W intencji wszystkich MAM
Ala
2020-05-29 10:04:41
Za Tomka z W
Piotr
2020-03-29 19:05:04
Blogi:
Agnieszka Rogala Blog
Agnieszka Rogala
relacje między rodzicami a dziećmi
Jak nie kochać dzieci.
Karol Kliszcz
pomiędzy kościołem, szkołą a oratorium
Bezmyślność nie jest drogą do Boga
Karol Kliszcz Blog
Łukasz Kołomański Blog
Łukasz Kołomański
jak pomóc im uwolnić się od uzależnień
e-uzależnienia
Andrzej Rubik
z komżą i bez komży
Tożsamość
Andrzej Rubik Blog
Maria Fortuna-Sudor Blog
Maria Fortuna-Sudor
na marginesie
Strach
Tomasz Łach
okiem katechety
Bóg jest czy nie jest?
Tomasz Łach Blog

Archiwum

Rok 2005 - kwiecień
DUCHOWOŚĆ - Duchowość Aleksandriny

ks. Andrzej

strona: 18



W „panteonie” salezjańskich świętych i błogosławionych od roku znajduje się postać wyjątkowa. Nie pracowała z młodymi ludźmi, nie była wychowawczynią, nie zdarzyło się jej nawet pomagać w przygotowaniach do salezjańskich uroczystości. Była Współpracownicą Salezjańską, ale jej aktywność na zebraniach stowarzyszenia była znikoma. A właściwie żadna – nie brała w nich udziału. Pracoholizm był jej zdecydowanie obcy – nawet pamiętniki pisała za nią siostra. Jej dokonania nie budzą podziwu – mimo żywego temperamentu po ludzku nie tylko nie zrobiła nic dla innych, ale to nią trzeba się było stale zajmować.

A jednak Aleksandrina Maria da Costa – to może największa święta Rodziny Salezjańskiej.

Miała 14 lat, kiedy w wielką sobotę 1918 r. wyskoczyła z okna, uciekając przed złym człowiekiem. Od tej chwili do końca pięćdziesięcioletniego życia jej najwierniejszym towarzyszem było cierpienie. Postępujący paraliż coraz bardziej odbierał nadzieję na uzdrowienie, ale w przedziwny sposób otwierał na mistyczną przyjaźń z Jezusem. Czytając biografię Aleksandriny, zostaje się poraża opis pasma cierpień, fizycznych i duchowych agonii, a jednocześnie wyjątkowej relacji z Ukrzyżowanym, która przywodzi na myśl życie takich wielkich mistyków, jak św. Franciszek, św. Jan od Krzyża czy św. Teresa z Avilla.

W kulturze, w której liczą się osiągnięcia, rezultaty, sukcesy i wyniki, w której eutanazja odbiera sens cierpieniu, w czasach, kiedy nawet u świętych ceni się przede wszystkim przedsiębiorczość i społeczne dokonania, życie Aleksandriny da Costa przypomina chrześcijanom, że Boże kryteria są bardzo różne od ludzkich. Kochać, cierpieć, zadośćuczynić – to program życia nie dla wszystkich. Nie trzeba się bać – do tak wyjątkowych doświadczeń Bóg wybiera sobie nieliczne dusze. Dopiero w Niebie okaże się, ile im zawdzięczamy.