facebook
Audiobook:
O Janku przyjacielu młodzieży
autor: Maria Kączkowska
odcinek 33: Zadanie życia spełnione


W Waszych intencjach modlimy się codziennie
o godzinie 15:00 w Sanktuarium
M.B.Wspomożycielki Wiernych w Szczyrku
O ustanie pandemii corona wirusa
Staszek
2020-05-29 10:06:03
W intencji wszystkich MAM
Ala
2020-05-29 10:04:41
Za Tomka z W
Piotr
2020-03-29 19:05:04
Blogi:
Agnieszka Rogala Blog
Agnieszka Rogala
relacje między rodzicami a dziećmi
Jak nie kochać dzieci.
Karol Kliszcz
pomiędzy kościołem, szkołą a oratorium
Bezmyślność nie jest drogą do Boga
Karol Kliszcz Blog
Łukasz Kołomański Blog
Łukasz Kołomański
jak pomóc im uwolnić się od uzależnień
e-uzależnienia
Andrzej Rubik
z komżą i bez komży
Tożsamość
Andrzej Rubik Blog
Maria Fortuna-Sudor Blog
Maria Fortuna-Sudor
na marginesie
Strach
Tomasz Łach
okiem katechety
Bóg jest czy nie jest?
Tomasz Łach Blog

Archiwum

Rok 2015 - luty
Lekcja 13 Temat: W szkole przede wszystkim trzeba być i to na każdej lekcji.

ks. Tomasz Łach

strona: 25



Trzeba siły rozłożyć na cały rok. Jest to dla nauczyciela katechety olbrzymie wyzwanie. Niełatwo mu sprostać.
Niedawno ktoś proponował mi wygłoszenie rekolekcji wielkopostnych do młodzieży. Pewnie, gdybym tę propozycję otrzymał kilkanaście lat temu, z radością bym ją przyjął i pojechał. Szczytny cel, głęboka motywacja religijna – głoszenie słowa Bożego – powinny być wystarczającą argumentacją za przyjęciem tej propozycji. Jednak … Wiąże się to z nieobecnością w szkole, nawet jeśli nie byłoby mnie tylko jeden dzień. W pracy nauczyciela niezmiernie ważna jest obecność. To uczniowie zwalniają się z lekcji, chorują, nie przychodzą do szkoły z bardzo różnych powodów. Nauczyciel ma być zawsze obecny. Ma być wśród uczniów i dla uczniów. Jest to zajęcie bardzo nużące i wymaga dużej cierpliwości i wytrwałości. Są katecheci, których ja nazywam „gwiazdorami jednej lekcji”. Przyznam, że sam kiedyś do nich należałem. Wierzę jednak, że ten czas błędów młodości mam już za sobą. Taki katecheta, showman, przychodzi na jedną lekcję i robi wszystko, żeby: zaszokować, poruszyć, pobudzić, zainspirować…
Problem w tym, że w ciągu roku lekcji jest około sześćdziesięciu. Można błysnąć na pierwszej, drugiej, ale co potem? Potem jest obecność, która musi być jakoś zagospodarowana. Trzeba siły rozłożyć na cały rok. Jest to dla nauczyciela katechety olbrzymie wyzwanie. Niełatwo mu sprostać.
Kiedy czytamy życiorys ks. Bosko, jesteśmy zafascynowani łatwością, z jaką nawiązywał on kontakt z młodzieżą. Sądzimy może, że wystarczyło jego jedno spojrzenie, słówko na ucho czy też jeden życzliwy gest z jego strony i już chłopcy stawali się lepsi. Nic bardziej błędnego. Siła oddziaływania ks. Bosko brała się z tego, że był z nimi cały i długi czas. Tę postawę bycia wśród młodych nazywał asystencją. Wymagał jej od siebie i od salezjanów. Po prostu trzeba fizycznie być z młodzieżą. Kiedy idę do szkoły, wiem, że dzieci mogą mieć „słabszy dzień” i nie będą zaangażowane na lekcji na sto procent. One mogą, ja niestety – nie. Na każdej lekcji ktoś z uczniów zawsze zgłasza mi swoje nieprzygotowanie. Ja muszę być przygotowany zawsze. Oni mogą, ale ja muszę. Dopóki tego się nie zrozumie, dopóty nie ma co poważnie myśleć o pracy nauczyciela, a tym bardziej katechety.
Piękna jest bożonarodzeniowa Ewangelia św. Jana: „Słowo stało się ciałem i zamieszkało między nami”, co dosłownie tłumaczy się: „Słowo rozbiło namiot pośród nas”. Syn Boży stając się człowiekiem „zamieszkał”, czyli uczynił domem dla siebie ludzkie ciało i cały ten świat naznaczony grzechem. Obiecał też, że będzie z nami, aż do skończenia świata. Katecheta na szczęście nie musi być ze swoimi uczniami tak długo, ale na pewno do wakacji lub do ostatniej klasy nauki w szkole. Ale ma być, każdego dnia i na każdej lekcji, bez wyjątku. Dopóki uczniowie nie będą przekonani, że ich katecheta „rozbił wśród nich swój namiot i z nimi zamieszkał”, dopóty nie będą w stanie zaufać mu i nie uwierzą w to, co będzie im głosił i czego ich będzie nauczał. ■

Dopóki uczniowie nie będą przekonani, że ich katecheta „rozbił wśród nich swój namiot i z nimi zamieszkał”, dopóty nie będą w stanie zaufać mu i nie uwierzą w to, co im głosi i czego ich naucza.